Artykuł 5 traktatu północnoatlantyckiego przywołano raz, w 2001 r., na rzecz Stanów Zjednoczonych. Artykuł 4, o którym mówi się rzadziej, uruchomiono dziewięć razy, z czego dwa w samym 2025 r. Ta dysproporcja mówi o Sojuszu więcej niż większość deklaracji szczytowych: obietnica obrony zbiorowej jest bezwarunkowa, lecz jej treść rozstrzyga się dopiero w chwili, gdy trzeba ją wykonać. Opis odnosi się do stanu na wrzesień 2026 r., przy trzydziestu dwóch państwach członkowskich.

Cztery słowa, na których wszystko stoi

Traktat waszyngtoński z 4 kwietnia 1949 r. mówi, że zbrojna napaść na jedną lub więcej stron w Europie albo Ameryce Północnej będzie uważana za napaść na wszystkie, a każda strona udzieli pomocy napadniętemu, podejmując „taką akcję, jaką uzna za konieczną, włączając w to użycie siły zbrojnej”. Ostatnia część tego zdania jest sednem konstrukcji. Obowiązek pomocy nie podlega ocenie ani warunkom, natomiast wybór środków należy do każdego państwa osobno. Automatyzmu użycia siły w traktacie nie ma i nigdy nie było, bo bez tego zastrzeżenia Senat Stanów Zjednoczonych nie ratyfikowałby umowy.

O tym, czy doszło do napaści, i o środkach reakcji rozstrzyga Rada Północnoatlantycka, działająca w drodze konsensusu. Drugie zdanie artykułu 5 nakazuje niezwłocznie powiadomić Radę Bezpieczeństwa ONZ o napaści i podjętych środkach oraz zakończyć działania, gdy Rada przywróci pokój i bezpieczeństwo. Podstawą prawną całości jest prawo do samoobrony z artykułu 51 Karty Narodów Zjednoczonych.

Zasięg zobowiązania wyznacza artykuł 6. Obejmuje ono terytoria stron w Europie i Ameryce Północnej, wyspy pod ich jurysdykcją na obszarze północnoatlantyckim na północ od zwrotnika Raka oraz siły, okręty i statki powietrzne stron na tych obszarach i na Morzu Śródziemnym. Poza tym zasięgiem artykuł 5 nie działa, co tłumaczy, dlaczego ataki na sojusznicze kontyngenty w Afganistanie czy Iraku nigdy nie były rozważane w tym trybie.

Artykuł 4 jest natomiast mechanizmem wcześniejszym i słabszym. Strony zobowiązały się w nim do wspólnych konsultacji, ilekroć w opinii którejkolwiek z nich zagrożona jest integralność terytorialna, niezależność polityczna albo bezpieczeństwo któregokolwiek państwa Sojuszu. Wywołuje on rozmowę w Radzie Północnoatlantyckiej i nic poza nią: żadnego automatycznego obowiązku działania.

Jedyne przywołanie artykułu 5

Rada Północnoatlantycka uznała 12 września 2001 r., w niespełna dobę po zamachach, że jeśli atak na Stany Zjednoczone był kierowany z zagranicy, mieści się w artykule 5. Formalne potwierdzenie padło 2 października, po przedstawieniu wyników śledztwa, a 4 października przyjęto osiem środków wykonawczych: wymianę informacji wywiadowczych, pomoc zagrożonym sojusznikom, wzmożoną ochronę obiektów amerykańskich i sojuszniczych, zastępowanie aktywów NATO przesuniętych do operacji, zgody na przeloty, dostęp do portów i lotnisk, rozmieszczenie sił morskich na wschodnim Morzu Śródziemnym oraz gotowość sił wczesnego ostrzegania.

Praktycznym wymiarem tej decyzji były dwie operacje. Eagle Assist od 9 października 2001 r. do połowy maja 2002 r. skierowała siedem samolotów wczesnego ostrzegania AWACS z załogami z trzynastu państw, łącznie około 830 osób, do ochrony przestrzeni powietrznej Stanów Zjednoczonych; wykonano ponad 360 lotów. Active Endeavour, rozpoczęta 26 października 2001 r., objęła patrolami Morze Śródziemne; od 2004 r. dopuszczono do niej partnerów spoza Sojuszu, a w 2016 r. zastąpiono ją operacją Sea Guardian.

Najpoważniejsze zobowiązanie sojusznicze w historii przełożyło się na patrole morskie i samoloty dozoru. Nie dlatego, że Sojusz zawiódł, lecz dlatego, że napadnięte państwo było najsilniejszym z sojuszników i samo określiło, czego potrzebuje. Artykuł 5 działa dokładnie tak, jak został napisany: to napadnięty formułuje prośbę, a każdy odpowiada środkami, jakie uzna za konieczne.

Dziewięć razy artykuł 4

Konsultacje uruchamiano dotąd w następujących sytuacjach. Turcja sięgnęła po ten środek 10 lutego 2003 r. przed konfliktem w Iraku, 22 czerwca 2012 r. po zestrzeleniu tureckiego samolotu przez Syrię, 3 października 2012 r. po syryjskim ostrzale z ofiarami cywilnymi, 26 lipca 2015 r. po zamachach terrorystycznych oraz 28 lutego 2020 r. po śmierci tureckich żołnierzy w Syrii. Polska wystąpiła z wnioskiem 3 marca 2014 r., w czasie aneksji Krymu. 24 lutego 2022 r., w dniu pełnoskalowej inwazji Rosji na Ukrainę, artykuł 4 przywołało zbiorowo osiem państw: Bułgaria, Czechy, Estonia, Litwa, Łotwa, Polska, Rumunia i Słowacja.

Dwa ostatnie przypadki są najświeższe. Polska sięgnęła po konsultacje 10 września 2025 r., po naruszeniu jej przestrzeni powietrznej przez rosyjskie drony w nocy z 9 na 10 września. Estonia zrobiła to 23 września 2025 r., po wtargnięciu trzech myśliwców MiG-31 nad jej terytorium cztery dni wcześniej.

Odpowiedzią na pierwszy z tych incydentów było ogłoszenie 12 września 2025 r. przedsięwzięcia Eastern Sentry, zapowiedzianego przez sekretarza generalnego Marka Rutte i naczelnego dowódcę sił sojuszniczych w Europie. Wzmacnia ono postawę na wschodniej flance, z naciskiem na środki przeciwdronowe, i uzupełnia działającą od stycznia 2025 r. operację Baltic Sentry na Bałtyku. Naruszeń nie ubyło: rosyjski pocisk manewrujący spadł 29 lipca 2026 r. na terytorium Polski około pięćdziesięciu kilometrów od Lublina, a nad Rumunią latem 2026 r. powtarzały się wtargnięcia dronów. Sojusz oświadczył 12 sierpnia 2026 r., że Rosja ponosi pełną odpowiedzialność za naruszenia przestrzeni powietrznej, które nazwał niebezpiecznymi i niedopuszczalnymi.

Pięć procent PKB i pytanie o wiarygodność

Sojusz liczy trzydzieści dwa państwa. Finlandia przystąpiła 4 kwietnia 2023 r. jako trzydziesty pierwszy członek, Szwecja 7 marca 2024 r. jako trzydziesty drugi. Obie akcesje odwróciły siedemdziesięcioletnią politykę neutralności dwóch państw nordyckich w niespełna dwa lata.

Deklaracja szczytu w Hadze z 25 czerwca 2025 r. zastąpiła wytyczną dwóch procent PKB, obowiązującą od szczytu w Walii w 2014 r., zobowiązaniem do inwestowania pięciu procent PKB rocznie na obronę do 2035 r. Suma dzieli się na dwie części: co najmniej 3,5 procent PKB na zasadnicze wymogi obronne, w tym realizację celów zdolnościowych NATO, oraz do 1,5 procent na inwestycje szersze, obejmujące infrastrukturę, mobilność wojskową, odporność, ochronę infrastruktury krytycznej, obronę cybernetyczną i bazę przemysłową. Trajektoria i proporcje podlegają przeglądowi w 2029 r.

Ten podział nie jest księgową sztuczką, ale i nie jest neutralny. Druga część pozwala zaliczać do wydatków obronnych nakłady, które państwa ponosiłyby również bez zagrożenia wojennego, więc rzeczywista różnica między sojusznikami zależy od tego, jak wypełnią pierwszą. A skoro treścią artykułu 5 jest „akcja, jaką strona uzna za konieczną”, to o wiarygodności zobowiązania rozstrzygają nie deklaracje, lecz zdolności, które w danym momencie istnieją i dają się przesunąć na flankę w ciągu dni, nie miesięcy.


O autorze

Mateusz Tadla

Mateusz Tadla

współpracownik

Politolog, absolwent studiów licencjackich z politologii na Uniwersytecie Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie. Na tej samej uczelni kontynuuje naukę na studiach magisterskich. Zajmuje się organizacją i…