Komentarz

Atak dronów, czyli jak Rosja walczy z zachodem

Rosja prowadzi na kilku płaszczyznach wrogie akty przeciwko państwom, które wspierają Ukrainę. Można tutaj wymienić między innymi inżynierię przymusowej migracji, rozpowszechnianie dezinformacji, wspólne ćwiczenia wojsk rosyjskich i białoruskich (Zapad) czy akty sabotażu (jak te dokonane w poprzednich latach w Polsce czy na Litwie). Oprócz tego równie ważnymi działaniami służb rosyjskich, a także osób współpracujących z Rosją są akty szpiegowskie oraz testowanie reakcji na bezpośrednie zagrożenia dla bezpieczeństwa wewnętrznego państw. Ich przykładem są wydarzenia z września i początku października 2025, kiedy użyte przez Rosję drony i myśliwce naruszyły przestrzeń powietrzną kilku krajów Unii Europejskiej.

Zwiększona aktywność dronów

Pierwszy nietypowy incydent był zarejestrowany 9 września 2025 r. Można było wtedy zauważyć drony nad Polską, których liczba znacznie przewyższała te, które wleciały w jej przestrzeń powietrzną w poprzednich latach. Według Marcina Przydacza sekretarza stanu w Kancelarii Prezydenta RP, aż 21 dronów wleciało na teren Polski. Był to znaczny wzrost, ponieważ wcześniej można było zauważyć jedynie po 1-2 „zabłąkanym” dronie. Innym niepokojącym zjawiskiem był fakt, że wleciały one o wiele dalej niż zwykle. W poprzednich latach docierały one do 400 metrów, podczas gdy na początku poprzedniego miesiąca doleciały one do połowy kraju. Były one widoczne w takich województwach jak: Lubelskie, Mazowsze, Łódzkie czy Warmińsko-mazurskie.

Naruszenie przestrzeni powietrznej

Wrogie działania Rosji we wrześniu 2025 nie były prowadzone jedynie przeciwko Polsce. Można je także zauważyć we wtargnięcie drona w przestrzeń powietrzną Rumunii lub myśliwców mig-31 w przestrzeń powietrzną Estonii. W tym kraju bałtyckim była ona złamana już czwarty raz w tym roku. Analizując częstotliwość nielegalnych przelotów na obszarze estońskiej granicy powietrznej, warto także wskazać na fakt, że w latach 2014-2022 było to 44 razy, w tym najwięcej w 2016 r. Oprócz naruszenia suwerenności w państwach Europy Wschodniej, można też zauważyć podobne niepokojące incydenty w innych krajach na kontynencie. Odbyły się one w stolicy Norwegii jak i nad duńską fabryką wojskową oraz lotniskami w Kopenhadze, oraz w Aalborgu. Ponadto przestrzeń powietrzna Szwecji także została naruszona, a na początku października zaobserwowano podejrzane loty na terenie Belgii.

Uruchomienie systemu Eastern Sentry


Wrogie akty przyczyniły się do uruchomienia artykułu 4 NATO przez Polskę i Estonię, który wskazuje, że „strony będą się wspólnie konsultowały, ilekroć, zdaniem którejkolwiek z nich, zagrożone będą integralność terytorialna, niezależność polityczna lub bezpieczeństwo którejkolwiek ze Stron”. Oprócz tego po raz pierwszy uruchomiono system Eastern Sentry, ze względu na liczne złamania przestrzeni powietrznej w Polsce. Działanie to wywołało krytykę w tym państwie, ze względu na wysokokosztową operację NATO i przyczyniło się debaty publicznej nad bardziej ekonomicznymi metodami zestrzeliwania obcych obiektów latających. Według wyliczeń pocisk AMRAAM może kosztować w przedziale 2-2,5 mln dolarów, czyli znacznie więcej niż dron ze styropianu i plastiku. Po drugie, warto wskazać na słowa ministra Spraw Zagranicznych Szwecji Marii Malmer, jak i Prezydenta Ukrainy Wołodymyra Zełeńskiego, w których wskazywali oni na możliwy związek pomiędzy flotą cieni, rosyjskimi tankowcami
 a wypuszczaniem dronów. Na trzecim miejscu, warto wymienić rolę incydentów dla polityki zagranicznej i obronnej Dani, czyli kraju, który przez ostatnie 30 lat nie uwzględniał możliwości zagrożenia bezpośredniego na swoje terytorium. Jak wskazuje ośrodek analityczny OSW „dania nie mogła zneutralizować dronów, gdyż nie posiada naziemnych środków obrony powietrznej i zwalczania bezzałogowców. Ma też bardzo ograniczone możliwości ich detekcji. Brak naziemnych systemów obrony powietrznej to wynik zaniechań ostatnich 30 lat i pozimnowojennego przekonania, że nie istnieje bezpośrednie ryzyko ataku na terytorium kraju. Incydenty dronowe unaoczniły tamtejszemu społeczeństwu bliskość zagrożeń, rzutując na poczucie bezpieczeństwa (policja zarejestrowała falę zgłoszeń dotyczących latających obiektów), do czego przyczyniły się też błędy komunikacyjne ze strony rządu. Ta sytuacja kryzysowa może wzmocnić i utrwalić trwającą od 2022 r. reorientację duńskiej polityki obronnej z zagrożeń globalnych na region Morza Bałtyckiego oraz wzrostowy trend wydatków militarnych (z ok. 5,5 mld dolarów w 2022 r. do ponad 14 mld trzy lata później)”.

Shares:

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *