Kiedy pierwsi ludzie siadali wokół ogniska, ciemność za ich plecami była pełna realnych zagrożeń: drapieżników, chłodu i nieznanego. Zamiast jednak uciekać w milczenie, zaczęli mówić. Wymyślali duchy opiekuńcze, herosów pokonujących potwory i zasady, które mówiły, komu ufać, a z kim dzielić się upolowanym mięsem. Te pierwsze opowieści nie były jedynie niewinną rozrywką na dobranoc. Były pierwszą i najważniejszą technologią przetrwania. To one sprawiły, że kilkudziesięciu obcych sobie łowców potrafiło zsynchronizować ruchy, zaufać wspólnemu planowi i dokonać tego, czego żaden pojedynczy człowiek nie byłby w stanie osiągnąć. Tysiące lat później mechanizm ten wcale się nie zmienił. Wszystko, co dziś uznajemy za twardą rzeczywistość – pieniądz, konstytucje, uniwersytety, misje na Marsa czy globalne sieci przesyłowe – powstało dlatego, że najpierw ktoś ułożył o tym przekonującą historię, a miliony innych ludzi postanowiły w nią uwierzyć i wspólnie ją urzeczywistnić. Zanim wzniesiemy jakiekolwiek mury, musimy najpierw zbudować świat w naszej wyobraźni.

Właśnie z tego elementarnego doświadczenia wyrasta książka Marcina Napiórkowskiego „Naprawić przyszłość. Dlaczego potrzebujemy lepszych opowieści, żeby uratować świat”. To fascynująca wyprawa w głąb mechanizmów, za pomocą których ludzkość od zarania dziejów stwarza swoją rzeczywistość. Autor, semiotyk kultury i badacz mitów, stawia odważną, ale rzetelnie udokumentowaną tezę: świat materialny, nauka i technologia nie istnieją w próżni obiektywnych faktów, lecz są bezpośrednim wytworem opowieści, w które uwierzyliśmy. Dla każdego, kto przygląda się życiu publicznemu i kondycji współczesnych społeczeństw, jest to lektura fundamentalna, bo przypomina, że wszelki ład społeczny, postęp naukowy czy kryzys cywilizacyjny zaczynają się od tego, jak opowiadamy sobie o sobie samych.

Głównym motywem książki jest przywrócenie właściwych relacji między twardą nauką a mitem. Napiórkowski nie traktuje mitu jako kłamstwa czy zabobonu, który nowoczesność powinna wykorzenić. Przeciwnie – pokazuje, że nauka dostarcza nam klocków, wykresów, danych o klimacie czy praw fizyki, ale to opowieść decyduje o tym, co z tych klocków zbudujemy. Dziś ten mechanizm się zaciął. Społeczeństwa utknęły między dwoma paraliżującymi mitami: technologiczną bajką o tym, że innowacje same zbawią świat bez naszego wysiłku, a katastroficznym mitem apokalipsy, który wmawia nam, że jest już za późno na cokolwiek. W recenzjach słusznie podkreśla się, że siłą autora jest wykazanie, jak obie te narracje odbierają nam sprawczość i zatruwają wyobraźnię publiczną. Zamiast mobilizować do działania, skazują nas na bierność.

Napiórkowski z niezwykłą swobodą łączy historię idei, antropologię i naukę z popkulturą, pokazując, że opowieści są najbardziej realnym narzędziem inżynierii społecznej. To one sprawiają, że miliony ludzi potrafią współpracować w ramach państw, finansować badania laboratoryjne, wysyłać rakiety w kosmos czy godzić się na wyrzeczenia w imię przyszłych pokoleń. Z perspektywy politologicznej książka rzuca zupełnie nowe światło na relację między wiedzą a działaniem w sferze publicznej. Obnaża błąd, który od lat popełniają decydenci i eksperci: przekonanie, że wystarczy zarzucić społeczeństwo tabelami i ekspertyzami, by skłonić je do zmiany. Autor udowadnia, że fakty bez fabuły są nieme. Jeśli nauka nie zostanie opowiedziana językiem wartości, nadziei i zrozumiałych ról dla zwykłych ludzi, przegra z prostymi, reakcyjnymi mitami oferującymi fałszywe poczucie bezpieczeństwa.

Krytycy książki zwracają wprawdzie uwagę na pewne mankamenty kompozycyjne – gęsta sieć dygresji, anegdot i streszczeń cudzych teorii potrafi chwilami odwrócić uwagę od głównego wywodu, sprawiając, że książka staje się miejscami przeładowana erudycyjnym materiałem. Niektórzy recenzenci zauważają też, że autor znacznie sprawniej diagnozuje, dlaczego stare opowieści zawiodły, niż instruuje, jak dokładnie skonstruować tę nową, zbawczą fabułę w realiach dzisiejszego chaosu informacyjnego.

Te drobne potknięcia nie odbierają jednak książce jej zasadniczego blasku. „Naprawić przyszłość” to przede wszystkim głęboko humanistyczny apel o odzyskanie wiary w to, że jutro jest przestrzenią otwartą. Napiórkowski przekonuje, że aby uratować świat przed kryzysem ekologicznym czy rozpadem wspólnoty, musimy najpierw stworzyć opowieść, która połączy rygor naukowy z ludzką potrzebą sensu. Dla politologa, socjologa czy po prostu świadomego obywatela to ważna lekcja: porządek społeczny trwa tak długo, jak długo żyje podtrzymujący go mit, a naprawianie świata trzeba zacząć od naprawy języka, którym o nim mówimy.

Karol Bancerz

Karol Bancerz

Wydawca

Doktorant nauk o polityce i administracji UKSW. Politolog, europeista, dziennikarz specjalizujący się w zagadnieniach związanych z wykorzystaniem AI w polityce. Naukowo zajmuje się analizą dyskursu, propagandą, bańkami…