Od kilku lat grupa BRICS+ odgrywa istotną rolę na arenie międzynarodowej, zarówno pod względem gospodarczym, jak i politycznym. W jej skład wchodzą Brazylia, Rosja, Indie, Chiny, Republika Południowej Afryki, a od stycznia 2024 roku także Iran, Etiopia, Egipt i Zjednoczone Emiraty Arabskie. Grupa ta dysponuje znacznym potencjałem demograficznym i gospodarczym, obejmując około 45% globalnej populacji. Państwa BRICS+ posiadają również istotne zasoby ropy naftowej, porównywalne z potencjałem państw OPEC. Kluczową rolę odgrywają w tym kontekście ich relacje gospodarcze z Rosją, której ropę kupują mimo sankcji nałożonych przez Zachód po rozpoczęciu wojny rosyjsko-ukraińskiej. Skutki tych działań pozostają niejednoznaczne zarówno dla Europy, jak i dla samej Rosji.
Polityka gospodarcza i ideologia BRICS+ stanowią wyzwanie dla państw Zachodu. Gospodarki członków BRICS+, mierzone według parytetu siły nabywczej, przekraczają już wartość gospodarek państw G7. Głównym celem grupy jest wyeliminowanie dolara jako podstawowego środka rozliczeniowego w globalnym handlu. Motywacja ta nasiliła się po zamrożeniu rosyjskich rezerw dolarowych przez państwa zachodnie w reakcji na agresję Rosji na Ukrainę. Alternatywą dla dolara ma być waluta Unit, której wartość oparta będzie w 40% na złocie, a w 60% na koszyku walut krajów członkowskich BRICS+. Wprowadzenie tej waluty miałoby głębokie konsekwencje, gdyż doprowadziłoby do odejścia od obowiązującego od ponad 50 lat systemu płynnych kursów walutowych i osłabiło, a z czasem wyparło dolara z roli lidera na globalnym rynku finansowym. Konsekwencją tego procesu będzie również wzrost znaczenia złota oraz zmniejszenie amerykańskiej kontroli nad międzynarodowymi transakcjami. Obecnie około 160 państw wyraża zainteresowanie rozliczaniem transakcji w nowej walucie, co świadczy o rosnącej globalnej niechęci do dominacji dolara.
Stworzenie własnej waluty przez BRICS+ ma także znaczenie ideologiczne. Państwa te sprzeciwiają się dominacji Stanów Zjednoczonych w obecnym porządku międzynarodowym, promując zamiast tego wizję wielobiegunowego świata, opartego na współpracy z krajami rozwijającymi się. W tym kontekście ważne jest również zmniejszenie roli zachodnich instytucji finansowych, takich jak Międzynarodowy Fundusz Walutowy i Bank Światowy. Nie można jednak pominąć istniejących wewnętrznych konfliktów wśród członków BRICS+, takich jak spór saudyjsko-irański, które mogą osłabiać spójność ugrupowania.
W dniach 22-24 października 2024 roku odbędzie się w Rosji kolejny szczyt BRICS+, podczas którego może zapaść decyzja o przyjęciu Turcji do tej organizacji. Główna motywacja Ankary, jaką wskazuje turecki rząd, to rozczarowanie wieloletnim, ale niepostępującym procesem akcesji do Unii Europejskiej. Czy decyzja o przystąpieniu do BRICS+ oznacza definitywne przekreślenie tureckich szans na członkostwo w UE?
Republika Turcji nawiązała pierwsze kontakty z Wspólnotami Europejskimi już w latach 50. XX wieku. W 1995 roku uzyskała status kandydata do UE, a negocjacje akcesyjne rozpoczęły się dziesięć lat później. Od niemal dwóch dekad proces ten nie może zakończyć się sukcesem, głównie z powodu niewystarczającego spełniania przez Turcję wymagań politycznych i ekonomicznych, które musi wypełnić każdy kandydat do europejskich struktur. Do głównych problemów należą brak wolności słowa, upolityczniony wymiar sprawiedliwości oraz nieprawidłowe funkcjonowanie trójpodziału władzy – podstawowego filaru współczesnych systemów demokratycznych. Ponadto, jak podkreśla rzecznik Komisji Europejskiej Peter Stano, do obowiązków kandydata należy również wynegocjowanie porozumień handlowych, które dla Turcji stanowią poważne wyzwanie.
Decyzja Turcji o przyłączeniu się do BRICS+ może być interpretowana jako wyraz sprzeciwu wobec jej niedocenionej roli na Zachodzie. Warto przypomnieć, że Turcja odegrała istotną rolę w zwycięstwie Azerbejdżanu w wojnie o Górski Karabach oraz była ważnym uczestnikiem rozmów pokojowych między Rosją a Ukrainą. Tureccy politycy zapewniają, że członkostwo w BRICS+ nie wyklucza kontynuacji współpracy z Zachodem, szczególnie z NATO. Prezydent Erdoğan wyraził ambicję Turcji, aby stać się silnym i skutecznym państwem, utrzymującym relacje zarówno z Wschodem, jak i z Zachodem. Turcja, realizując politykę balansowania między tymi dwoma blokami, podkreśla swoją niezależność jako globalny gracz.
Należy jednak zwrócić uwagę, że współpraca z państwami BRICS+, przeciwnikami obecnego porządku międzynarodowego, jest dla Turcji łatwiejsza, ponieważ nie wymaga przestrzegania standardów demokratycznych ani rygorystycznych reguł ekonomicznych. Włączenie się do BRICS+ daje Turcji szansę na uczestniczenie w kształtowaniu nowej, wielobiegunowej rzeczywistości, co stanowi jasny sygnał dla Zachodu, że obecny porządek światowy, oparty na zasadach ustalanych w Waszyngtonie, traci na aktualności. W przypadku braku odpowiedniej reakcji na ten proces, przyszłość może przynieść przesunięcie geopolitycznego środka ciężkości na Wschód.
Przyłączenie się Turcji do BRICS+ może także wzmocnić jej relacje z krajami rozwijającymi się, w tym z Chinami i Rosją, z którymi obecne stosunki gospodarcze są niekorzystne dla Ankary. Jednocześnie członkostwo to może stanowić zagrożenie dla NATO, mimo deklaracji tureckiego rządu o kontynuowaniu współpracy z Sojuszem Północnoatlantyckim. Współpraca w ramach BRICS+ może osłabić zaangażowanie Turcji w architekturę bezpieczeństwa NATO. Przykładem jest tu niejednoznaczna reakcja Ankary na wojnę na Ukrainie, która rodzi obawy o przyszłą postawę Turcji w Sojuszu.
Wobec tureckiej decyzji o przyłączeniu się do BRICS+ nasuwa się pytanie, czy obecny porządek międzynarodowy, w obliczu rosnącego niezadowolenia, przetrwa kolejne lata. Czy istnieje możliwość, że w przyszłości porządek ten zostanie zdominowany przez kraje rozwijające się, które konstruują nowy ład globalny?


Super artykuł, dobra robota 👍