22 lipca 2025 roku zapisał się jako koniec długiej, pełnej wzlotów i upadków historii Rafako. Dlaczego tak strategiczna spółka musiała upaść?
Grupa Rafako była istotnym graczem w polskim przemyśle i strategiczną spółką dla sektora energetycznego. Podejmowała się zleceń m.in. generalnego wykonawcy bloków energetycznych i kotłów. Zajmowała się również ich naprawami, bieżącą konserwacją, z czasem też modernizacją. W dobie struktury polskiego sektora energetycznego, opartego wciąż na węglu brunatnym i kamiennym, powinna generować niesamowite zyski. Przecież oprócz tego znalazła swoje miejsce w branży ropy i gazu, a nawet segregacji odpadów.
Choć postępująca transformacja energetyczna powinna wpływać na pozycję Rafako i sugerować powolne przebranżowienie się (przynajmniej w zakresie energetyki węglowej), to nie ona była odpowiedzialna za upadek spółki. Odejście od aktyw węglowych, choć jest nieuniknione, to jest procesem złożonym, wymagającym jeszcze wielu lat olbrzymich nakładów.
Paradoksalnie jednym z głównych punktów zapalnych gorączki związanej z Rafako był… natłok zleceń i brak zdolności operacyjnych. Liczne kontrakty przekraczały możliwości wykonawcy. Jako przykład możemy przytoczyć wykonanie awaryjnego bloku węglowego o mocy 910 MW w Jaworznie. Opóźnienia w realizacji, awarie i nierealizowanie zapisów w umowach doprowadziły do gigantycznych kar finansowych i sporu z Tauronem. Te z kolei zakończyły się ostatecznie ugodą. Był to wariant optymalny w porównaniu do pierwotnych zagrożeń związanych z konsekwencjami nie realizacji projektu, lecz przewidywany strumień gotówki zamienił się w… strumyk.
Swoją rolę w karuzeli finansowej Rafako odegrała też polityka. Kiedy spółka była przekonana co do konieczności ogłoszenia bankructwa w następstwie sporu z Tauronem, wizytę złożył Donald Tusk. Obiecywał on dokapitalizowanie spółki, zablokowanie jej upadku wraz z jednoczesnym przebranżowieniem. Należy zaznaczyć, że obawy obecnego rządu, jak i również poprzedniego z sytuacją Rafako były słuszne, gdyż pomimo braku płynności, spółka posiadała zasoby i technologię niezbędną w tak zaawansowanej gałęzi przemysłu. Stąd pojawiały się koncepcje Rafako w sektorze kolejowym, a nawet zbrojeniowym. Sama spółka już jednak żadnej lufy, czy karabinu nie wyprodukuje. Upadek Rafako nie był nikomu na rękę, lecz nieustanne finansowanie… tym bardziej.
Oprócz tego, swoją cegiełkę do upadku dołożyła chwiejna struktura właścicielska spółki. Rafako w 2011 roku wchodziło w skład grupy PBG, która ledwie rok później ogłosiła upadłość. Z czasem jednym z właścicieli Rafako stało się ARP (Agencja Restrukturyzacji Przemysłu), czyli podmiot zależny od Skarbu Państwa. Aktualnie, doniesienia medialne wskazują, że majątek Rafako ma zostać przejęty przez spółkę celową RFK. Zatem jeśli plany wejdą w życie, to morał z tego będzie taki, że łatwiej jest rozpocząć coś na nowo, niż wskrzeszać na siłę trupa. Plany rządu zatem mogą wejść w życie, lecz w innej formie, tym razem bez udziału akcjonariuszy mniejszościowych.

