Już niebawem, jesienią, znów staniemy przed wyborem, który konsternuje i dzieli społeczeństwo. Zbliżają się wybory parlamentarne – czas, w którym miliony Polaków stanie przed często niemożliwym wyborem, który wpłynie na ich życie. W czasach naznaczonych piętnem wojny i kryzysu gospodarczego, zajdziemy do urn, aby wybrać ludzi, którzy poprowadzą naród ku przyszłości. Dziś, na siedem miesięcy przed tą trudną decyzją, dostrzegamy pierwsze sygnały rozpoczynającej się kampanii wyborczej.
Pod koniec zeszłego miesiąca, 27 lutego, doszło do podpisania porozumienia wyborczego między czterema czołowymi ugrupowaniami lewicowymi w Polsce. Na jesieni najprawdopodobniej ujrzymy wspólny komitet wyborczy partii Razem, Lewicy, Unii Pracy i Polskiej Partii Socjalistycznej. W obecnej chwili nie wyłonili się jeszcze liderzy, na barkach których spocznie ciężar kampanii, jednak możemy spodziewać się, że wspólna lista lewicy nie pozostanie obojętna na pogarszający się stan zubożenia polskiego społeczeństwa, kryzys energetyczny, walkę o prawa kobiet i wsparcie młodych w uzyskaniu własnego mieszkania.
Jednak nie tylko ugrupowania lewicowe rozpoczęły przygotowania do jesiennych wyborów. Największe zaskoczenie wyborów prezydenckich 2020 roku, Szymon Hołownia, wraz z Polskim Stronnictwem Ludowym, zarządzanym przez Władysława Kosiniaka-Kamysza, ogłosili w sobotę 4 marca, wspólną listę spraw na pierwsze 100 dni rządów. Na liście znalazły się postulaty związane z praworządnością, bezpieczeństwem i rozwojem, wsparciem dla rolników i przedsiębiorców oraz zwiększeniem udziału społeczeństwa w procesie decyzyjnym w sprawach najistotniejszych dla polskiego społeczeństwa.
Koalicja Obywatelska również rozpoczęła przygotowania do jesiennych wyborów. Po powrocie Donalda Tuska do krajowej polityki, wielu ludzi spodziewa się powrotu tego ugrupowania do władzy. Jednak bez wątpienia obserwujemy obecnie, że lider Platformy Obywatelskiej Donald Tusk zmaga się z przeszłością odpowiadając na zarzuty związane rządami swojego ugrupowania w latach 2007-2014. Do niedawna nie znaliśmy żadnych postulatów politycznych KO. dopiero kilka dni temu ujrzeliśmy jedno z pierwszych haseł wyborczych partii Donalda Tuska – “Mieszkanie jest PRAWEM nie towarem”. Pod tym hasłem ukryto propozycje wprowadzenia kredytów mieszkaniowych dla młodych, których oprocentowanie miałoby wynosić 0% dla kredytobiorców, a wszelkie odsetki od kredytu miałoby spłacać państwo. Propozycja ta stała się tematem kpin ze strony reszty opozycji po wywiadzie byłego przewodniczącego Platformy Obywatelskiej Borysa Budki dla Radia Zet, w którym to polityk opisał nową propozycję KO jako “Zrzutkę Podatników”, zaprzeczając jako miałby to być program socjalny. Wskazał wyłącznie na “ekonomiczne korzyści płynące z pobudzenia rynku”. Na słowa byłego przewodniczącego PO, nie pozostała głucha Lewica, której wieloletnie hasło “Mieszkanie PRAWEM nie towarem” stało się sloganem firmującym nowy program polityczny ich przeciwników. Lewica postanowiła wykorzystać ten fakt i przypomnieć pierwotną koncepcję kryjącą się za tymi słowami. Mówi ona o budowie przez rząd mieszkań w celu zwiększenia podaży na rynku, co miało być korzystne dla obywateli, ponieważ obniżyłoby cenę mieszkań na rynku. Zaś w programie Platformy Obywatelskiej celem jest zwiększenie popytu, co spowoduje zwiększenie cen na rynku mieszkaniowym i będzie korzystne dla banków i firm deweloperskich. Na działania dwóch pozostałych największych ugrupowań politycznych w Polsce musimy jeszcze poczekać.
W ostatnim czasie doszło do rozłamu w szeregach Konfederacji spowodowanego wyrzuceniem z partii posła Artura Dziambora, lidera Wolnościowców. Wraz z nim z ugrupowania odeszli posłowie Dobromir Sośnierz i Jakub Kulesza. Zmiany te bez wątpienia związane są z niedawnym przejęciem władzy w ugrupowaniu przez Sławomira Mentzena, który zastąpił Janusza Koriwna-Mikkego na stanowisku prezesa. Opisane zmiany z pewnością wpłynęły na opóźnienia w starcie kampanii wyborczej Konfederacji, która zmuszona jest do uporządkowania spraw wewnątrzpartyjnych, przed dołączeniem do wyborczego peletonu.
W najbliższym czasie z pewnością dostrzeżemy w przestrzeni publicznej działania związane z kampanią wyborczą partii rządzącej. Będzie to niezwykle trudne zadanie dla Jarosława Kaczyńskiego, aby doprowadzić do objęcia władzy przez jego ugrupowanie polityczne po raz trzeci. Kampania wyborcza naznaczona kryzysem ekonomicznym i wojną na Ukrainie stanie się wielkim wyzwaniem dla Prawa i Sprawiedliwości. Wielu wyborców z pewnością zadaje sobie pytanie o los ugrupowania Zbigniewa Ziobry, który wszedł w konflikt z rządem Mateusza Morawieckiego. Premier pragnąc odblokować pieniądze z programu Funduszu Odbudowy podjął dialog z Komisją Europejską, co stało się przyczyną kryzysu, który trawi Zjednoczoną Prawicę. Bez wątpienia personalne antypatie między Premierem Mateuszem Morawieckim i Ministrem Sprawiedliwości i Prokuratorem Generalnym Zbigniewem Ziobrą nie ułatwiają załagodzenia konfliktu, dlatego też możemy stać się świadkami wykluczenia Solidarnej Polski ze wspólnego obozu Zjednoczonej Prawicy.

