Od autora: Są stare tradycje, a moje ambicje, pragną je przywracać, bo grzech je wytracać.
Więc, choć z lekkim strachem, pod naszym polskim dachem, wytoczę z mroków piwnicy i
zaproszę do kaplicy, na staropolskie dziady, by spróbować zażegnać zwady, a jeżeli się nie
uda, bo nie wierzę raczej w cuda, przynajmniej pośmiać się trochę i wam sprawić radochę.
A ponieważ moja teza, że to dawniej się zdarzało i elity ośmieszało, sięgam zatem do klasyki, aby nie zanudzić publiki, współczesny kontekst nadałem, choć może nieumiejętnie słowem władałem.
Zapraszam zatem na dziady, przy znanych tekstach piosenek i kilku tekstach sprzed lat juk
wielu zapisanej satyry, do której odważyłem się dołożyć cegiełkę.
Chór:
Ciemno wszędzie! Głucho wszędzie!
Co to będzie, co to będzie?!
Guślarz 1:
Od tygodni chodzą słuchy
Polityczne przyjdą duchy!
Guślarz 2:
I dlatego mili moi
Guślarz sam się śpiewać boi
Guślarz 1:
Więc dlatego dwóch Guślarzy
Staje w roli bakałarzy
Guślarz 2:
By w noc duchów wam przedstawić
Jak się za duchami wstawić
Chór:
Zamknijcie się na pogłoski
I duchów słuchajcie piosnki
Którą z dawna już nuciły
Nią wyborców uwodziły
Guślarz 1:
Czują raju zapach błogi
Choć panuje nastrój wrogi
Guślarz 2:
Pierwszy minął czas zamętu
Teraz chwila prominentów!
Chór:
Niech wystąpią decydenci
Na premierów pretendenci
A wraz z nimi inne cuda
Może nam się wybrać uda
Guślarz 1:
Ciemno wszędzie, głucho wszędzie!
Niechaj pierwszy tu przybędzie!
Chór:
Sunie tutaj pierwsza mara!
Strasznie blada, nieco stara
Co zmagała się z bojkotem
Idzie do nas z czarnym kotem
Guślarz 2:
Bez fanfarów i atłasów
Ciężkich przyszło dożyć czasów
Jeszcze wczoraj wielki władca
Kot:
Dziś już nawet nie doradca.
Mara Jarek:
O losie okrutny, gdzie popełniłem błąd?
Wszak mój był prezydent i senat, i rząd!
A dziś, choć wsparł mnie elektorat żelazny
Kot:
To efekt jest marny.
Mara Jarek:
Oj tak. Lecz lud,
Choć IV RP spełniał się cud,
Nie docenił
Jak dobrze nasz kraj się zmienił
Ja dałem im wszystko co miałem
I wszystko co obiecałem
Kot:
Nie wszystko
Mara Jarek:
Lecz więcej niż przeciwnicy
Ci zdrajcy i bezbożnicy
I jeszcze więcej mogłem im dać
Kot:
Lecz dziadku teraz czas spać
Mara Jarek:
PSIK!
Guślarz 1:
Czego pragniesz duszo strudzona?
Czyż zbyt mocno nie jesteś wycieńczona?
Może by tak odpocząć? Odejść do historii?
Zamiast szukać zgubionej wiktorii?
Mara Jarek:
Chociaż mówią, że przegrałem
Że za mało głosów mam
Choć kolano pozdzierałem
Jeszcze w kość wam mocno dam
Choć zjadała nas frekwencja
Którą wzmagał chytry wróg
Jeszcze jest incydencja
W arsenale złoty róg
Bo:
Już taki jestem, sprytny gość
Choć chude lata, nie będziem pość!
Gdy zjawi się ustawa, to miny zrzedną wam
Bo ja trybunał w garści mam
Chór:
Nie wie, kiedy się poddać
I władzę władzom oddać
Guślarz 2:
I na premiera znów, nie będzie startować?
Czyż wypada w ławach sejmowych się aż tak marnować?
Mara Jarek:
Wicepremier wystarczy, nie będę wybrzydzał
I swojego premiera nie będę zawstydzał
On najlepiej spełniał tę dziejową rolę
Guślarz 1:
I swojego prezesa, gładko wywiódł w pole
Chór:
Nowa sylwetka, z mroku się wyłania
Co od oświadczenia, żoną się zasłania
Mara Mati:
Grunt w powyborczej jatce, to spokój zachować
Guślarz 2:
A grunty zakupione głęboko pochować
Mara Mati:
Zgromadziłem już kapitał w obligacjach
Strategiczne mam tereny w posiadaniu
A choć czasem sam już gubię się w narracjach
To drugiego tak dobrego nie ma w zarządzaniu
Na debacie się zmierzyłem z samym czartem
I socjalne wam programy mnożę chętnie
To inflacja jest uwierzcie tylko żartem
Takim, w którym zdolny bankster forsę zetnie
Być premierem, być premierem swoim dawać stanowiska
I z mównicy opozycji, wypominać różne świństwa
Chór:
Parasolem w niepogodę dla kolegów stać się musi
Mara Mati:
Chociaż przyznam, że ucieczka bardzo mocno też mnie kusi
Guślarz 1:
Uciekać? Od kogo
Mara Mati:
Nim zrobi się wrogo.
Atmosfera klubowa nabiera gęstości
Trzeba mi unikać kosztownych przykrości
Gdy przyjdzie winnych szukać
To mogą mnie zbrukać
Guślarz 2:
A jaki pomysł masz maro, by władzę uchować?
Mara Mati:
Wystarczy jeno abstrahować
Lecz przyznać muszę szczerze
Że ostatnią wieczerze
Na powyborczym spotkaniu spożyłem
A chociaż nie zwyciężyłem
To wciąż nie wszystkimi zagrałem kartami
By w testamencie już dzielić się resortami
Guślarz 1:
Ale, czy aby zimny nie przeszedł cię dreszcz?
Mara Mati:
Dreszcz – jesienny, dreszcz
Tak, obleciał mnie
Gdy w sondażach powyborczych Ipsos stwierdził, że
Nie dla nas większości sejmowe
Nie dla nas rządowe przyjęcie
Być miały kadencje przez czterolecia
Do końca tego tysiąclecia
Guślarz 1:
Próżne były marzenia, niedorzeczne zgoła
Kto przez tyle kadencji rządzić by tu zdołał
Duch Donald:
Ja!
Chór:
Ciemno wszędzie, głucho wszędzie!
Duch Donald:
Średniowiecza tu nie będzie.
Naród wezwał mnie wszak po to
Bym oczyścił z kraju błoto
Guślarz 1:
Za nim cała, liczna armia
Mara Mati:
Co to będzie? Jezus Maria!
Chór:
Płomień ognia niesie znaki
Kłótnie dadzą się we znaki
Idzie duchów cała masa
Politycznie pierwsza klasa
Guślarz 2:
Więc przedstawmy naszych gości
Zanim zaczną się tu mościć
Chór:
Nowe nadeszły zwyczaje
Duch sam się przedstawić nadaje
Niech Guślarze cicho siedzą
Słowa z gęby nie wycedzą
Duch Donald:
I ten pierwszy ten najlepszy elokwentny, miły, sexy
Duch Szymon:
I ten drugi co niejeden talent ma
Duch Włodek:
I ten trzeci w młodej erze
Spędzał ją w PZPR-erze
Ale dzisiaj wzbudza zachwyt
Pośród dam
Duch Rafał:
I ten czwarty nie najmłodszy
Dla młodzieży jest najsłodszy
Na Warszawę się nadaje i na kraj
Chór:
Co za wdzięk i kurtuazja
Powyborcza apostazja
Duch Donald:
A rozliczeń starych rządów idzie czas
Guślarz 1:
Czy aby nie za wcześnie triumfalizm ten głosić
Wiele przyjdzie wszakże różnych trudów znosić
Duch Szymon:
Jeden dzisiaj łączy nas cel
By starą drużynę posadzić do cel
I stąd w nas ten mus dla wyższej idei
Myśmy trzecią drogą dla nowej nadziei
Guślarz 2:
Lecz jeszcze poróżnić się mogą o stołki
Gdy zamiast stanowisk zostaną im kołki
Duch Donald:
Toczy się o władzę o gra
Premier ja!
Duch Szymon:
A może ja
Duch Donald:
Gdy lewica mniejszość ma
mniejszość ma
ach mniejszość ma
Duch Szymon:
To umowy ciągle brak
ciągle brak
ciągle brak
Duch Włodek:
Kto nie z nami ten jest gad
gad, gad, gad, gad
Duch Donald:
Ale nas nie trafia szlak
Duch Włodek:
Na każdego znajdziem hak
Duch Szymon:
Kiedy każdy tłusty kot
Do spółek wpadł
Duch Donald, Szymon i Włodek:
Już na PiS-owców stoją taczki
Czas zmazać 8-letni grzech
Sezon polowań trwa na kaczki
A tu myśliwych co najmniej trzech
Mara Jarek, Mara Mati:
Lecz dodatkowy gra ma smaczek
Gdy nie powiedzie się ich plan
Na złość elitą z naszych kaczek
Łabędzie rządzić powrócą wam
Guślarz 1:
Ja zawistny nie jestem i źle im nie życzę
Lecz jak teraz wyborcze spełnią obietnice?
Gdy z jednej strony postęp i aborcja
A z drugiej konserwatyzm i stary wyborca
Duch Władek:
O to się nie martwcie, przecież dałem słowo
Z Donaldem koalicję utworzę na nowo
A chociaż z koalicją są liczne różnice
To z Bogiem pójdą nawet z lewa bezbożnice
Duch Włodek:
Agrarnych wartości nie będziem wypaczać
Mamy pomysł tylko, żeby je odraczać
Byle ich idea była myślą wątłą
I by ją trzymali głęboko pod miotłą
Duch Szymon:
Wtedy w dobrym tonie wszyscy się złączymy
Duch Donald:
I chocholi taniec wespół zatańczymy
Guślarz 1:
Ciągną, ciągną spory
Reporterzy wszędzie
Duch Donald:
Hej! Będzie zmiana rządu
Mara Mati:
Albo jej nie będzie!
Duch Donald:
Hej będzie zmiana rządu!
Mara Jarek:
Albo i nie będzie!
Mara Jarek:
PSL-u drogi, po co z nimi? na co?
Mara Mati:
Hej jeszcze do nas przyjdą
Guślarz 2:
Jak dobrze zapłacą
Hej jeszcze do nich przyjdą
Jak dobrze zapłacą
Chór:
Od sprzeczek lecą skry
Aż naród drży
Duch Donald:
O władzy Donald śni
Mara Mati:
I premier śni
Duch Władek:
A rząd oferty śle
Oferty śle
Mara Mati, Duch Donald:
Wypaść z tej puli źle
Oj bardzo źle
Chór:
Dla wszystkich dobra gratka by władzę mieć
A tylko trzeba chcieć! Chcieć
Guślarz 1:
Znowu się pogubią we wzajemnych ansach
Duch Donald, Duch Włodek, Duch Szymon:
Hej znowu nam przebiegnie koło nosa szansa
Hej znowu nam przebiegnie koło nosa szansa
Guślarz 2:
Trzeba o tym pamiętać, by napytać biedy
I wielowarstwowej większości nie stracić bez potrzeby
Jednak smucą się duchy, niech powiedzą czemu?
Byśmy ich problemy zamknęli w oka mgnieniu
Duch Donald:
Przyczyny, które mam na myśli
Wymienić dosyć trudno już
Światowcy i konserwatyści
Muszą zbudować wspólny stół
Guślarz 1:
W kuluarach toczą się dyskusje prężne
Całun tajemnicy spuszczają głowy mężne
Duch Donald:
Nie ma jak tumany
Zasłaniają roszczeń sto
Duch Szymon:
Nie ma jak tumany!
Z nami iść to mniejsze zło
Mara Mati, Mara Jarek:
A my wciąż szukamy
Skusić ich, wciągnąć w rząd
Wszystkie Duchy i Mary
Nie ma jak snuć plany
Kto nie wierzy robi błąd
Chór:
Jedno tylko pewne, jeśli im się uda
W kraju się zadzieją absolutne cuda
I poczują mary, co dziś w niepamięci
Gdy nowy marszałek, ducha zemsty wznieci
Duch Szymon:
Stuk! Puk! Laską w podłogę!
Sejm, sejm wyraża zgodę
Stuk! Puk! Laską o blat
Sejm mówi tak!
Guślarz 1:
Lecz choć mogą wszystko przegłosować bez owalnej dyskusji
Jeszcze jedna pułapka leży w naszej konstytucji
Guślarz 2:
Tak kolejnego ducha przywołać nam przyszło
Wtedy zobaczymy co nam z dziadów wszyło
Chór:
Ciemno wszędzie, głucho wszędzie
Co to będzie? Weto będzie!
Guślarz 1:
Duch Adriana tutaj kroczy
W duchach przerażenie tłoczy
Guślarz 2:
Posłuchajmy mili państwo głosów ważnych kandydatów
Niechaj jeszcze raz powiedzą, kto tu więcej ma mandatów
Duch Donald:
Adrian! To nie wypada
Swemu ludowi tak podpadać
Ty przecież dobrze te większości w sejmie znasz
A więc wybierz moją twarz
Mara Mati:
Adrian! To czysta zdrada
Obalać rząd gdzie ja zasiadam
Mara Jarek:
Nie zapomniałeś chyba, w tym podziale ról
Kto tu sługa, a kto król
Chór:
Adrian! To nie wypada
Partyjnym cynglem pozostawać
Duch Szymon:
Dziś jest nakazem chwili pić z Donalda ust
A ty masz partyjny gust!
Duch Adrian:
Zdrada?
Polakom biada!
Jak ma się rozpaść
Niech rozpada
Ta koalicja, kogo ja powołać mam
Kto na państwo ma lepszy plan?
Guślarz 1:
Słyszę szeptów mrowie, potępione dusze
Oderwać od koryta, już cierpią katusze
Jak zatem prezydent odpowie na wrzaski
Duch Adriana:
Raz już powstrzymałem platformiane trzaski
Dziś słyszę głos przyszłości
A choć was to złości
We mnie ta zaleta
Gdy wołają koledzy
Mara Mati:
Weta! Adrian weta!
Duch Adriana:
Kto ma siłę obalić dziś prezydenta?
Pokażcie mi pretendenta
Ja twarde mam pięści
A w moim piórniki stos piór się mieści
Lecz nie podpiszę
Tłum wyjców uciszę
A gdy pod belweder przyjdą mnie wywieźć na taczkach
To ja wskażę winnego w kaczkach
Guślarz 2:
A mógłby być niezłomnym
Mara Jarek:
Oraz wiarołomnym!
Na ciężki czas wybrałem ciebie Adrianku
Byś tańczył na wsiach we wianku
Byś był bohaterem
A oni mówili, żeś zerem
Dziś przychodzą
Swój przekaz w stosunku do ciebie łagodzą
A my?! Choć były i ciche dni
To wiemy, że co ci się śni
Ta współpraca
A z nimi będziesz miała kaca
Nie porzucaj ojca swojego
Nie zostawiaj klubu twojego
Przyjaciół nie skazuj na mękę
I z Matim znów idź pod rękę
Duch Adrian:
Otworzę swoje progi dla liderów wielu
Guślarz 1:
Ciężko tu przyjacielu coś zdziałać bez chmielu
Chór:
Ogniska już dogasa blask
Umowy nie ma wciąż
Niebawem już nastanie brzask
Ach Donek wiąż rząd wiąż
Guślarz 1:
Jeśli goście spragnieni, zmęczeni i głodni
Cóż z tego, że męże światowi i modni?
Politycznym ruchem, żołądku nie karmisz
A jedynie etos, niechlujnie zaplamisz
Guślarz 2:
Gdy się w pałacu zamknie cała elit klika
Zobaczymy wtedy jak etos zanika
Duch Szymon
Nie! Wtedy im pokażemy jak się pichci dzieje
Duch Donald
Zobaczcie moją zupę!
Guślarz 1:
Zanim się wyleje
Duch Donald:
Frakcji kilka
Jest Kamilka
Wespół z Władkiem
Oraz Włodkiem
MISTRZ!
Zupa Donalda!
Michał, Szymon
Ten ancymon
Co się Krzysztof zwie
Grupa Donalda!
Guślarz 1, Guślarz 2:
Cynamon z chrzanem
Sól z szafranem
Cukier z pieprzem
Duch Włodek:
Miód ze smalcem
Lizać palce!
Coraz lepsza!
Duch Szymon:
Są centryści i światowcy
Integryści, rozłamowcy
Duch Donald:
CUD!
Zupa Donalda!
Mara Mati:
Strach. Wszyscy wrogowie w tej zupie się mieszczą
Duch Adrian:
Im bardziej przesolą, szybciej się wypiep…
Chór:
Ciemno wszędzie, głucho wszędzie
Co to będzie?
Guślarz 1, Guślarz 2:
Nic nie będzie
Jedno tylko w tym kraju z pewnością się spełnia
Co nowy rząd przychodzi kłopotów jest pełnia
A zatem wypijmy, wszystkie żywe dusze
Zanim ktoś zapyta skąd na to fundusze
Duch Donald:
To ton nieszlachetny
W kraju nastrój świetny
Znów rozkwitnie kultura
Guślarz 1:
I nomenklatura
Guślarz 2:
Zostawmy ich już wreszcie, niech grają kadrami
I dalej w rytmie walca ważą się partiami
Guślarz 1:
Kończmy zatem prędko nim zginiemy w zwadach!
Chór:
Ciąg dalszy nastąpi?
Guślarz 2:
Ale już nie w dziadach…

