EuropaFelieton

Rzeczywistość wojny i codzienność w Ukrainie

Ostatnio miałem okazję do wielu rozmów z obywatelami Ukrainy i tymi Polakami, którzy właśnie stamtąd wracają. To doświadczenie zmieniło wiele moich wyobrażeń, które dotąd kształtowały się głównie na podstawie doniesień medialnych. Wspomnienia te, choć trudne do zamknięcia w jednym felietonie, pragnę podzielić na kilka kluczowych spostrzeżeń.

Ograniczoność Wojny

Pierwsze, co rzuca się w oczy, to jak bardzo medialny obraz wojny jest zniekształcony. Media w Polsce, skupiając się na dramatycznych aspektach konfliktu – działaniach wojennych, tragediach, katastrofach – kreują obraz wojny jako wszechobecnego żywiołu. Tymczasem, poza frontem i jego bezpośrednim sąsiedztwem, życie w Ukrainie toczy się niemal normalnie. Oczywiście, „niemal” robi dużą różnicę. Mimo że funkcjonuje godzina policyjna, zakaz zgromadzeń publicznych oraz od czasu do czasu włączają się alarmy przeciwlotnicze, codzienność nadal trwa. Ulice są pełne ludzi, praca wre, a życie towarzyskie wraca do łask. Utrudnienia wojenne są traktowane jak kolejne problemy organizacyjne do rozwiązania.

Samoorganizacji państwa i społeczeństwa

Drugim, równie istotnym aspektem, jest zauważalny wzrost poziomu organizacji ukraińskiego państwa i społeczeństwa. Obserwuję, że funkcjonują one znacznie lepiej niż przed pełnoskalową wojną. Co więcej, w wielu obszarach już przewyższają Polskę. Wojenne wyzwania zmusiły do radykalnej poprawy działania instytucji, selekcji najlepszych ludzi i marginalizacji niekompetencji. Panuje ogólnonarodowa mobilizacja na zasadzie: każdy musi robić to, co do niego należy, jak najlepiej.

Optymizm wojenny a realizm elit

Odkrywczym dla mnie wnioskiem jest wojenny optymizm Ukraińców. Wciąż mówią o zwycięstwie, rozumianym jako odzyskanie wszystkich okupowanych ziem. Jednak im wyżej postawieni są rozmówcy, tym bardziej realistyczne są ich prognozy. Świadomość krytyczności najbliższych miesięcy jest ogromna, a optymizm maleje w obliczu nadciągających wyzwań.

Rezerwy mobilizacyjne

Ukraina wciąż posiada znaczące rezerwy mobilizacyjne. Liczba młodych mężczyzn na ulicach świadczy o dużym potencjale. Niemniej, ich pełne uruchomienie wymaga czasu oraz przyniesie określone koszty gospodarcze i demograficzne. Nie wiadomo, czy tego czasu jest wystarczająco, zwłaszcza w obliczu rosyjskiej ofensywy.

Spójność narracji

Kolejnym aspektem, który mnie uderzył, jest spójność ukraińskiej narracji na arenie międzynarodowej. Niezależnie od miejsca – w sklepie, cerkwi, muzeum czy w Ministerstwie Spraw Zagranicznych – obcokrajowcy słyszą te same tezy dotyczące historii, teraźniejszości oraz stosunków z Rosją i Zachodem. Ta jednolitość przekazu przypomina orkiestrę grającą unisono.

Sympatia i wdzięczność dla Polaków

Panuje też niemal powszechna sympatia i wdzięczność dla Polaków. Kwestie sporne są zazwyczaj postrzegane jako inspirowane lub podsycane przez Rosję. Oczywiście, nie należy tego traktować jako sygnału dla ukraińskiej uległości w sytuacjach sprzeczności interesów. Te ciepłe uczucia mogą jednak odgrywać rolę łagodzącą w przyszłych relacjach. Czy to oznacza dla naszych obu narodów rychłe pojednanie? Oby – bo to nam wszystkim naprawdę jest potrzebne.

Podsumowując, rzeczywistość wojny w Ukrainie jest znacznie bardziej złożona niż to, co widzimy w polskich mediach. To doświadczenie jest niezwykle pouczające i powinno skłonić nas do głębszego zrozumienia i refleksji nad tym, co dzieje się u naszego wschodniego sąsiada.

Shares:

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *