– Boże, ale te dzieciaki się drą. – zaczęła mówić jakaś starsza Pani w tramwaju.
– Jak stare prześcieradło. – wtórowała jej druga.
– Dwie klasy w jednym tramwaju. Tak się darły te dzieciaki. Za naszych czasów to było inaczej. – wtrąciła znów pierwsza.
– Oni nie wiedzą, jak kiedyś było, ale wie Pani co? Oni wszyscy są tacy samotni. – odpowiedziała druga.
– To wszystko przez te smartfony… – ucięła pierwsza.
Wysiadłam przystanek później, ale ta rozmowa została ze mną na dłużej.
„Power users”
Jadąc autobusem, tramwajem, metrem można usłyszeć wiele rozmów nt. tego, jakie to kiedyś były czasy, jak to dawniej było świetnie, a teraz tego nie ma. Do tego dochodzi także chat gpt, który z jednej strony jest przyjacielem, ale z drugiej sprawia, że niektórzy potrafią utracić samodzielność. „Power users” to użytkownicy, którzy korzystają z AI nie tylko praktycznie, ale emocjonalnie. Dla nich ChatGPT bywa przyjacielem, doradcą, powiernikiem. Uznawany jest przez młodych ludzi za przyjaciela. Pomaga w trudnych rozmowach, wspiera w decyzjach, uspokaja. Mimo to Chat nie ma emocji w przeciwieństwie do osób, które korzystają z niego czasem nawet codziennie.
Ona
Wszystko jest dla ludzi, ale z chatem gpt bardzo łatwo jest związać się emocjonalnie. W 2013 roku powstał film „Ona”. Kiedy główny bohater kupuje system operacyjny, który ma spełniać wszystkie jego potrzeby, nie jest przygotowany na to, że zwiąże się z nim emocjonalnie. Ten film, choć sprzed ponad dekady, coraz lepiej oddaje dzisiejsze napięcia między człowiekiem a technologią. Granica, której nie wolno przekroczyć, staje się coraz mniej wyraźna.
Bylejakość a samotność
XXI wiek rozpięty jest między bylejakością a samotnością. Bylejakość to szybkie relacje, powierzchowne decyzje, gonitwa za sukcesem lub innym białym króliczkiem, którego nigdy nie dogonimy. To życie w trybie „copy-paste”. Być może największym wyzwaniem XXI wieku nie jest technologia, tylko to, co z nią zrobimy.

