EuropaFelieton

Protesty w Serbii

PROTESTY W SERBII

Od listopada 2024 roku w Serbii trwają masowe protesty, przez niektórych komentatorów uważane za największy ruch studencki w Europe od wydarzeń w 1968 roku. Demonstracje zdążyły objąć 276 miast i nie ustają. Efektywność działań dodatkowo utwierdza protestujących w przekonaniu, że osiągnięcie postawionych celów wcale nie jest utopijną wizją. 

KATASTROFA ODZWIERCIEDLAJĄCA KORUPCJĘ

1 listopada 2024 roku w Serbii zawalił się dach zmodernizowanej stacji kolejowej w Nowym Sadzie, tym samym grzebiąc w swoich ruinach 15 osób. Odnowiony niedawno fragment połączenia kolejowego na trasie Nowy Sad – Belgrad znacznie usprawnił codzienne przejazdy na tej trasie. Jednak podróżni zdali sobie sprawę, że konstrukcja mogła runąć w każdej chwili, że każdy mógł paść ofiarą katastrofy. Rząd utracił resztki zaufania społecznego, a obywatele stracili poczucie bezpieczeństwa. Nie mieli wątpliwości dotyczących przyczyn tragedii – do sytuacji doprowadziła głęboko zakorzeniona korupcja, która pod rządami prezydenta Aleksandra Vučić jedynie się pogłębiła. Zaczęto kwestionować nadzór nad infrastrukturą publiczną (gdyż incydenty dotyczące budownictwa publicznego już się zdarzały) i kompetencję instytucji państwowych. Przywództwo państwa spotkało się z olbrzymią falą krytyki za wręcz lekceważące podejście w stosunku do tragedii. Do rosnącej frustracji wśród lokalnej społeczności przyczyniły się również nieścisłości dotyczące remontu stacji. Mimo że władze przekonywały mieszkańców, że ta konkretna część dworca nie uległa modernizacji, w internecie dostępne były nagrania, udowadniające kłamstwa rządzących. Mieszkańcy żądali podjęcia śledztwa i ukarania odpowiedzialnych za tę tragedię. Mimo że prokuratura zapowiedziała dochodzenie, obywatele byli przekonani, że klientelistyczne powiązania władzy z przedsiębiorstwami odpowiedzialnymi za modernizację stacji nie pozwolą na sprawiedliwe przeprowadzenie śledztwa. Szybko zdano sobie sprawę, że nikt nie poczuwa się do odpowiedzialności.

CZERWONA FALA

Lokalne zgromadzenia, których celem było oddanie hołdu ofiarom katastrofy, w niedługim czasie przeobraziły się w największe protesty, jakie kiedykolwiek dotknęły Serbię. Demonstrujący początkowo zaczęli gromadzić się przed Ministerstwem Budownictwa, Transportu i Infrastruktury w Belgradzie postulując jawny proces i aresztowanie odpowiedzialnych za tragedię urzędników. Już 4 listopada, dzień po rozpoczęciu protestów, MinisterBudownictwa, Transportu i Infrastruktury Goran Vesicia zrezygnował z posady. Postawa polityków w ciągu następnych dni nie uległa zmianie, a agresja policji jedynie utwierdziła protestujących w przekonaniu, że niezbędna jest silna inicjatywa obywatelska.Rozpoczęła się seria blokad i manifestacji, organizowanych głównie przez społeczność studencką. Uczniowie okupowali uczelnie i licea. Przez ulice przelała się czerwona fala – protestujący wyszli z dłońmi pomalowanymi czerwoną farbą, zostawiając odciski na wielu budynkach administracji publicznej. Wymowa symbolu miała być jednoznaczna – władza ma krew na rękach.Nie wszystkie demonstracje przebiegały bezproblemowo, część z nich spotkała się z brutalną reakcją. Podczas jednej z manifestacji ciemnoniebieski Ford wjechał w grupę studentów, raniąc jedną kobietę. Niedługo potem wydarzył się podobny incydent, kiedy to kobieta w czarnym samochodzie potrąciła dwie osoby. Do strajku przyłączyło się wiele mniejszych miast, niektóre firmy oraz niezależne od państwa media. Mali przedsiębiorcy zamykali swoje kawiarnie czy sklepy, informując, że przyłączają się do ruchu. Każdego dnia o 11.52 ruch w niektórych częściach miast staje, by 15-minutową ciszą oddać hołd ofiarom katastrofy. Obywatele Serbii kontynuują opór i widzą sposobność na demokratyzację państwa.

EFEKTYWNOŚĆ MANIFESTACJI

Szczególną uwagę należy zwrócić na to, co wyróżnia te manifestacje na tle tych, które odbywały się w kraju w poprzednich latach – wyjątkowa jest ich efektywność. To wybitnie dobrze zorganizowany ruch społeczny, który skupia ludzi reprezentujących szerokie spektrum poglądów politycznych. Protestujący mają dokładnie sprecyzowane żądania, do których przede wszystkim należą: ustąpienie prezydenta, ułaskawienia osób, które zostały zatrzymane w związku z protestami, sprawiedliwości dla ofiar tragedii (jednocześnie upubliczniając całościową dokumentację z modernizacji dworca) oraz w perspektywie długofalowej instytucjonalne przemiany w kraju. Protesty nie mają na celu uderzać w konkretną partię, wzywają do kompleksowych zmian systemu. Obywatelom zależy, aby ich codzienność opierała się na poczuciu bezpieczeństwa, dlatego wzywają do poszanowania prawa. Do dotychczasowych sukcesów manifestujących zalicza się między innymi: rezygnację ministra transportu, budownictwa i infrastruktury Gorana Vesicia, rezygnację ministra handlu wewnętrznego i zagranicznego Tomislava Momirovicia, podniesienie budżetu na szkolnictwo wyższe o 4% oraz rezygnację Miloša Vučevicia – premiera Serbii.Rząd twierdzi, że jest w trakcie realizowania wszelkich żądań, lecz demonstrujący podkreślają, że podjęli jedynie ich cześć. Władza za pośrednictwem mediów stara się promować narrację, według której to studenci pragną podle destabilizować sytuację w państwie. Wbrew takiemu przedstawieniu sytuacji, manifestacje wspiera większość obywateli, a skala protestów wciąż rośnie.

Fot. Helena Ivanov/x

Shares:

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *