Felieton

Współczesne oblicza niewolnictwa

Niewolnictwo towarzyszyło ludzkości od początków historii. Jego ślady odnajdujemy zarówno w starożytnych cywilizacjach basenu Morza Śródziemnego, jak obszarach Ameryki Łacińskiej czy Dalekiego Wschodu. Było to zjawisko powszechne i przez wieki akceptowane społecznie. Dopiero w XIX wieku, pod wpływem ruchów abolicjonistycznych wyrosłych z idei oświeceniowych, coraz więcej państw zaczęło ograniczać, a następnie zakazywać niewolnictwa. Obecnie wszystkie systemy prawne formalnie je potępiają, jednakże w rzeczywistości – jak szacuje Międzynarodowa Organizacja Pracy – około 40 milionów osób na świecie wciąż żyje w warunkach odpowiadających tej praktyce. Niewolnictwo nie jest zatem jedynie problemem historycznym, ale nadal pozostaje elementem współczesnej polityki i życia społecznego.

Już Konwencja Ligi Narodów z 1926 roku określiła niewolnictwo jako „status lub warunek osoby, wobec której wykonywane są wszelkie lub niektóre uprawnienia wynikające z prawa własności”. Oznacza to, że ofiarą niewolnictwa jest każdy wobec kogo stosuje się przynajmniej jedno z tych uprawnień, jak chociażby kontrolę nad możliwością użytkowania czy czerpania korzyści z cudzej pracy. W kolejnych dekadach definicje te rozszerzano, a orzecznictwo trybunałów międzynarodowych dopiero w XXI wieku zrównało niewolnictwo seksualne z innymi formami tej zbrodni przeciwko ludzkości.

We współczesnym świecie można wyróżnić kilka szczególnie rozwiniętych form niewolnictwa. Należy do nich przede wszystkim eksploatacja pracownicza, czyli praca wykonywana pod groźbą kary i bez dobrowolnej zgody. Wymuszone małżeństwa, które – zwłaszcza w przypadku małoletnich – stanowią rażące pogwałcenie praw człowieka i są powiązane z ubóstwem oraz niskim poziomem rozwoju społeczno-gospodarczego, stanowią kolejny aspekt współczesnego niewolnictwa. Według najnowszych danych Międzynarodowej Organizacji Pracy (MOP), region Azji i Pacyfiku charakteryzuje się największą liczbą ofiar pracy przymusowej oraz przymusowych małżeństw, wynoszącą łącznie ponad 29,6 miliona osób, co stanowi ponad połowę globalnej liczby. Jeśli jednak uwzględnić wielkość populacji i przeanalizować częstość występowania wyzysku na tysiąc osób, najwyższy wskaźnik notuje się w państwach arabskich, osiągając poziom 10,2%.

Tab. Ofiary pracy przymusowej i przymusowych małżeństw.

Region świataLiczba ofiar handlu ludźmi (mln)Rozpowszechnienie na 1000 osób (%)
Azja i Pacyfik29,36,8
Afryka75,2
Europa i Azja Środkowa6,46,9
Ameryka5,15
Państwa arabskie1,710,1

Źródło: https://theexodusroad.com/where-is-human-trafficking-common/

Kolejną formą jest handel ludźmi, który dotyka rocznie ponad 2,4 miliona osób i w przeważającej mierze (79%) dotyczy kobiet wykorzystywanych w przemyśle seksualnym. Niewolnictwo dzieci stanowi szczególnie dramatyczny aspekt, gdyż nieletni są zarówno przedmiotem handlu, jak i ofiarami pracy przymusowej czy eksploatacji seksualnej. Szacuje się, że około 1,2 miliona dzieci rocznie pada ofiarą handlarzy.

Opisane zjawiska nie mają wyłącznie wymiaru abstrakcyjnego czy statystycznego, ale widać je wyraźnie w konkretnych doświadczeniach historycznych. Dobrym przykładem jest okres dekolonizacji w Afryce, a szczególnie dramatyczna historia Gwinei Równikowej. Po uzyskaniu niepodległości państwo to znalazło się pod rządami Francisca Macíasa Nguemy, który szybko przekształcił młodą republikę w totalitarne państwo terroru.

Macías doszedł do władzy, odwołując się do haseł nacjonalistycznych i antykolonialnych. Początkowo budował swój wizerunek jako nowoczesnego przywódcy, jednak wkrótce jego rządy nabrały charakteru skrajnie autorytarnego. Z czasem wprowadził zmiany konstytucyjne, które ustanowiły system jednopartyjny i umocniły jego osobistą władzę. Oparciem reżimu była Ludowa Milicja Rewolucyjna, której członkowie dopuszczali się grabieży, wymuszeń i aktów przemocy wobec ludności cywilnej i cudzoziemców.

Szczególnym symbolem reżimu Macíasa było ustanowienie systemu pracy przymusowej. Po wyjeździe tysięcy Nigeryjczyków, którzy dotąd stanowili podstawową siłę roboczą na plantacjach, władze zdecydowały się wprowadzić ustawę o obowiązku pracy dla wszystkich obywateli powyżej 15. roku życia. Ludzie trafiali masowo na plantacje kakaowców i do kopalń, gdzie pracowali bez wynagrodzenia, otrzymując jedynie minimalne przydziały żywności. Każda próba sprzeciwu była karana, a retoryka rządu przedstawiała ten system jako konieczny krok w drodze ku socjalizmowi i ostatecznemu zerwaniu z kolonializmem. W praktyce Gwinea Równikowa stała się obozem pracy, a jej mieszkańcy – de facto niewolnikami we własnym kraju.

Rządy Macíasa zrujnowały państwo. Infrastruktura gospodarcza i społeczna znalazła się w ruinie, opieka zdrowotna praktycznie nie istniała, a obywateli poddawano nieustannej indoktrynacji. Nawet wolni formalnie ludzie żyli w warunkach przypominających więzienie, całkowicie pozbawieni praw i zdani na łaskę dyktatora. Ostatecznie krwawe rządy zakończył zamach stanu w 1979 roku, jednak spuścizna Macíasa na długo obciążyła kraj, który znalazł się w rękach kolejnego autokraty.

Historia Gwinei Równikowej pokazuje, że niewolnictwo nie jest jedynie kategorią prawną czy odległą praktyką historyczną. Nawet w epoce formalnej dekolonizacji, gdy narody Afryki odzyskiwały wolność polityczną, w praktyce wiele z nich znalazło się pod władzą reżimów, które zniewalały własnych obywateli. Niewolnictwo w jego współczesnych odmianach czyli pracy przymusowej, handlu ludźmi czy małżeństw wymuszonych, pozostaje powiązane z ubóstwem, autorytaryzmem i brakiem stabilności instytucjonalnej. Zjawisko to ma więc wymiar zarówno globalny, jak i lokalny, a jego pełne zrozumienie wymaga łączenia analizy teoretycznej z badaniem konkretnych przypadków historycznych.

Shares:

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *