„Odyseja” Christophera Nolana miała w Polsce premierę 17 lipca 2026 roku, po wcześniejszym debiucie w Londynie 6 lipca. To film, który budzi wiele kontrowersji – jedni mówią o „upadku cywilizacji”, a drudzy o „świetnym kinowym widowisku”. Jak jest naprawdę?
Lot Ikara czy wyniesienie na Olimp?
Christopher Nolan, który w 2023 roku wyreżyserował „Oppenheimera”, ponownie raczy nas filmem osadzonym w historii. Tym razem sięga głębiej – do historii Troi oraz przede wszystkim do kosztu, jaki płaci się za wygraną, czyli do przygód Odysa. Nolan uraczył nas widowiskiem na miarę uczty bogów, przenosząc starożytny epos Homera w ramy społeczne.
W „Odysei” motyw wędrówki jest fundamentem dzieła, podobnie jak w mitach żeglarskich. W ujęciu literaturoznawczym odczytuje się go jako symbol losu człowieka, który całe życie próbuje wrócić do krainy utraconego szczęścia lub szuka własnego miejsca w świecie. Nolan idzie o krok dalej: ukazuje nam zagubionego, cierpiącego człowieka, co przywodzi na myśl Hioba. Jednak nie do końca… Hiob jest przyjmowany za archetyp niezawinionego cierpienia, natomiast Odyseusz staje się mitycznym archetypem człowieka, który zabłądził i nie może znaleźć drogi do domu – a w pewnym momencie wędrówki wręcz nie chce jej odnaleźć. Opinie widzów co do filmu są podzielone: jedni wychwalają Nolana, wynosząc go na Olimp, inni zaś mówią o „upadku cywilizacji”. Jedno jest pewne – reżyserując ten film, Nolan ukazał upadek jednostki, który prowadzi do upadku jej wartości, a w konsekwencji także całego świata.
Koń trojański, czyli o furii, która narastała 10 lat
Decyzja o fortelu z koniem trojańskim, choć genialna taktycznie, doprowadziła do rzezi Trojańczyków. Grecy mordowali nie tylko żołnierzy, ale i obywateli polis: mężczyzn, kobiety, a nawet dzieci. W filmie twarz mordowanej dziewczyny przybiera na chwilę oblicze Ateny. Bogini ta, choć wspiera Odyseusza (a nawet można ją uznać za inspiratorkę fortelu, gdyż to ona zsyła sen na bohatera), nie pochwala rzezi. W wojnie trojańskiej bogowie byli rozdzieleni między greckich Achajów a Trojańczyków. Natomiast w „Odysei” Nolana głównymi bóstwami decydującymi o losie bohaterów są Posejdon i Atena. Dychotomia między nimi została mocno zarysowana. Atena wydaje się bliższa widzowi, podczas gdy Posejdon jest przywoływany w wątku o Polifemie oraz „gniewie mórz”, choć na ekranie nie pojawia się wcielający w niego aktor. Kiedy Odyseusz wpada na pomysł konia trojańskiego, mówi o „furii, która narastała przez 10 lat”. Jego słowa odnoszą się zarówno do gniewu o Helenę, jak i skrajnych emocji wobec Trojan.
Gdzie w tym wszystkim Homer?
Homerowi przypisuje się autorstwo zarówno „Iliady”, jak i „Odysei”, mimo że nie zachowały się żadne świadectwa historyczne potwierdzające te przypuszczenia. Teza o autorstwie była kwestionowana, a oba eposy uważano za dzieła zbiorowe. Współcześnie uznaje się jednak, że miały jednego twórcę, o czym świadczą spójna kompozycja oraz jednorodność stylistyczna obu dzieł. Czas powstania „Odysei” określa się na VIII wiek p.n.e. Przyjmując współczesną perspektywę, można uznać, że Homer nie przewraca się w grobie, ponieważ ekranizacja została wykonana profesjonalnie. Z eposu Nolan czerpie podniosły styl, przedstawienie legendarnych bohaterów oraz związek między światem bogów i ludzi, przeplatając wątki w spójną całość. Od pierwowzoru czerpie również motywy Polifema, Scylli i Charyzdy, syren, czarodziejki Kirke, ślepego wróżbity Tejrezjasza, Kalipso, Heliosa czy ludojadów Lajstrygonów.
Mały trybik w wielkim świecie
Gdy Tejrezjasz wieszczy Odyseuszowi, że ten dotrze do domu, lecz straci towarzyszy, Odyseusz mówi: „Postaram się obronić ich przed bogami”.
Tejrezjasz odpiera: „Nie zdołasz obronić ich przed nimi samymi”.
Odyseuszowi nie udaje się uratować towarzyszy, których zabiera morze niedługo po tym, jak zjadają święte stado boga Heliosa. Odyseusz trafia na wyspę Kalipso. Można powiedzieć, że tak chciał los, a główny bohater jest jedynie trybikiem w rozgrywkach bogów – ważnym, ale tylko trybikiem. Gdy przebywał z towarzyszami na wyspie Polifema, zdał sobie sprawę, że cyklop potrafił się porozumiewać, ale nie rozmawiał z nimi, bo byli dla niego jedynie „mrówkami”. Dla czarodziejki Kirke byli „świniami”, dlatego odczarowując towarzyszy Odysa, mówi, aby „znów założyli swoje przebrania” – i dopiero wtedy stają się ludźmi.
Kiedy bohater wraca do domu, musi pozbyć się zalotników, ale również na nowo zdobyć serce królowej. Powraca w przebraniu nędzarza – nie wraca w chwale. Musi narodzić się na nowo niczym bohaterowie romantyczni. Początkowo podaje się za Sinona i żebrze o jałmużnę. Następnie królowa wymyśla próbę napięcia cięciwy i przestrzelenia przez uszka siekier. Gdy zalotnicy wyśmiewają to zadanie, Odyseusz zdobywa nowe pokłady siły i robi to, z czego słynął – trafia w sam środek tarczy, po czym miażdży przeciwników. „Odyseja” to nie tylko odwzorowanie eposu Homera. To także opowieść o walce, przemianie, miłości i słabości, która zmienia się w siłę, by zrobić jeszcze jeden krok w stronę szczęścia.
