Były prezydent Korei Południowej Jun Suk Jeol został skazany na karę dożywotniego więzienia za kierowanie zamachem stanu i naruszenie porządku konstytucyjnego. Sąd uznał, że były przywódca próbował sparaliżować władzę ustawodawczą poprzez wprowadzenie stanu wojennego pod koniec 2024 roku.
Historyczny wyrok po ponad roku od stanu wojennego
Wyrok zapadł 443 dni po ogłoszeniu stanu wojennego 4 grudnia 2024 roku. Jun Suk Jeol stał się pierwszym urzędującym prezydentem w historii Korei Południowej, który został postawiony w stan oskarżenia, a następnie odsunięty od władzy po decyzji Trybunału Konstytucyjnego.
Sąd: celem było zablokowanie parlamentu
Według ustaleń sądu Jun Suk Jeol wykorzystał wojsko i policję, aby uniemożliwić posłom wejście do budynku parlamentu i zagłosowanie nad uchyleniem stanu wojennego.
Sędzia Dzi Gwi Jeon podkreślił, że głównym celem działań byłego prezydenta było zablokowanie prac Zgromadzenia Narodowego przy użyciu sił zbrojnych. Były prezydent został uznany za winnego również nadużycia uprawnień.
Groziła mu nawet kara śmierci
Za zarzut kierowania zamachem stanu byłemu prezydentowi groziła kara śmierci. Prokuratura argumentowała, że Jun Suk Jeol nie wykazał skruchy i doprowadził do poważnego naruszenia zasad demokracji oraz porządku konstytucyjnego. Ostatecznie sąd zdecydował się jednak na wymierzenie kary dożywocia. Wcześniej były prezydent został już skazany na pięć lat więzienia za utrudnianie własnego aresztowania i nadużycie władzy. Była to jedna z kilku spraw prowadzonych przeciwko niemu po wydarzeniach z grudnia 2024 roku.
Surowe wyroki także dla współpracowników
Na 30 lat więzienia został skazany były minister obrony Kim Jong Hjun, który miał brać udział w planowaniu zamachu stanu. Kary od trzech do osiemnastu lat więzienia usłyszało również czterech innych funkcjonariuszy, w tym byli szefowie policji zaangażowani w działania związane z puczem. Dwóch oskarżonych zostało uniewinnionych.
Zwolennicy byłego prezydenta protestowali przed sądem
Ogłoszeniu wyroku towarzyszyły nadzwyczajne środki bezpieczeństwa. Przed gmachem sądu zgromadzili się zwolennicy byłego prezydenta, którzy domagali się jego uwolnienia i protestowali przeciwko decyzji wymiaru sprawiedliwości. Część demonstrantów miała ze sobą flagi Korei Południowej i USA.
Możliwa apelacja od wyroku
Prawnicy byłego prezydenta zapowiedzieli, że będą analizować możliwość złożenia apelacji. Sprawa pozostaje jednym z największych kryzysów politycznych we współczesnej historii Korei Południowej.

