26 grudnia 1991 roku upadł Związek Socjalistycznych Republik Radzieckich. Tego wieczoru po 69 latach opuszczono czerwoną flagę na Kremlu, jednak był to tylko symboliczny koniec czerwonego mocarstwa. Ten upadek zmienił oblicze politycznej mapy Eurazji.
Uradowani uzyskaniem niepodległości mieszkańcy Kaukazu nie dostrzegali jeszcze zbierających się nad nimi czarnych chmur, które pogrążyły ich region w regularnych walkach o ziemię podzieloną przez czerwonych carów według rzymskiej maksymy „divide et impera”.
Już niebawem mieli przekonać się, że sowieckie imperium, poza uciskiem, nosiło ze sobą bezpieczeństwo i spokój, których brak rozpocznie trwające do dziś walki o sporne terytoria, między wieloma krajami regionu.
Mówiąc dziś o Armenii, wiele osób dostrzega głównie marginalne państwo Kaukazu Południowego, pogrążone w walce o swój byt, w odwiecznej wojnie z mieszkańcami sąsiedniego Azerbejdżanu. Jednak, opowieść ta nie jest czarno-biała, a odcienie szarości, które możemy dostrzec, skąpane są w szkarłacie krwi, pokrywającym zbocza Kaukazu. Wszakże o co toczy się spór i czym właściwie jest dla Ormian Arcach zwany przez Azerów Karabachem? Karabach dla Ormian jest miejscem głęboko zakorzenionym w ich kulturze i religii, a na jego terenie znajduje się wiele historycznych kościołów związanych z apostolskim kościołem ormiańskim, który zjednoczył naród w obliczu braku państwowości przez setki lat. Jest to jedna z dwóch narracji i jak dochodzą Azerzy niejedyna.
Dla Azerów Karabach jest miejscem ważnym historycznie ‒ w przeszłości na jego terenach, jak i reszty Azerbejdżanu, znajdowało się Królestwo Albanii Kaukaskiej, które przez azerskich historyków uważane jest za kolebkę ich państwowości. Ludność zamieszkująca to państwo miała w przeszłości przyjąć chrzest od Ormian i stworzyć swój własny autokefaliczny kościół, który na przestrzeni setek lat miał rozmyć się w mrokach historii i stać się częścią Autokefalicznego Kościoła Ormiańskiego.
Z upływem czasu teren Albanii Kaukaskiej został najechany. Ze Wschodu na grzbietach swoich koni przybyli koczownicy ze stepów Azji Środkowej. Ludzie, których mowa była niezrozumiała dla miejscowych, którzy w obliczu znacznej siły najeźdźców, ulegli ich wpływom. Doszło do asymilacji ludności podbitej, a z tygla kulturowo-genetycznego wyłonili się obecni Azerowie, potomkowie ludności miejscowej i przybyłej. Nieróżniący się znacząco wyglądem od kaukaskich górali, jednak władający językiem należącym do grupy turkiskej.
Na przestrzeni wieków Kaukaz ulegał wpływom imperiów. Ślady ich obecności możemy dostrzec nawet w najbardziej błahych elementach życia jego mieszkańców. Najtrwalszym śladem, jaki ostał się po dawnych mocarstwach jest religia. Azerowie znajdujący się przez setki lat pod panowaniem Persów przyjęli Islam Szyicki, stając się częścią świata muzułmańskiego. Do czasu wojen między Imperium Rosyjskim i Cesarstwem Perskim, ziemie i naród azerski stanowiły jedność, a wraz z ich zakończeniem doszło do rozłamu, który do dnia dzisiejszego dzieli naród na dwie niezależne części. W Iranie do dziś mieszka około 20 milionów Azerów, dwukrotnie więcej niż na terenach bratniego Azerbejdżanu, który wyzwolił się spod panowania Rosjan i jest obecnie jednym z naftowych imperiów świata.
Początkiem cierpienia, jaka rozlała się po Karabachu, była karabaska deklaracja niepodległości. Region ten w myśli postanowień Józefa Stalina, był autonomiczną częścią Azerbejdżańskiej SRR. Zamieszkiwali go w znacznej części Ormianie pragnący przyłączyć go do Armeńskiej SRR. Wraz z ogłoszeniem niepodległości przez Azerbejdżan – 30 sierpnia 1991 roku – Ormianie podjęli działanie, aby uniezależnić się od Baku i urzeczywistnić swoje marzenia. Aby potwierdzić swoje prawo do ziemi, rozpoczęli działania mające na celu wypędzić z ich regionu nieprzyjaciela. Sąsiad zwrócił się przeciwko sąsiadowi, krew rozlała się po Karabachu, tysiące ludzie stanęło do walki w celu obrony swoich domostw. Rzeź, jaka się dokonała, stała się niezabliźnioną raną, z której do dziś toczy się krew.
W wyniku podjętej akcji Karabach opuściły wszelkie zamieszkujące go mniejszości w tym Azerowie, którzy udali się do największych miast swojej nowej ojczyzny. Władza naftowego imperium jednak nie zagwarantowała uchodźcom nowego miejsca do życia, gdzie mogliby w spokoju, z dala od wojny i prześladowań rozpocząć nowe życie. Uchodźcy zamieszkali w wagonach towarowych, które stały się ich domem po dziś dzień, a narastająca w nich nienawiść i frustracja skierowana jest przeciwko tym, którzy pozbawili ich dawnych domów. Długi rachunek krzywd sąsiadujących ze sobą narodów nie ma końca. Prześladowania i śmierć stały się jednym obrazem jaki Azerowie widzą, myśląc o Ormianach.
W pamięci Polaków obraz konfliktu azerbejdżańsko-ormiańskiego utrwalił Stefan Żeromski w powieści „Przedwiośnie”. Pisarz opisał rzeź, jaka się dokonała w Baku, w czasie rewolucji bolszewickiej, kiedy to Azerowie, przez pisarza nazwani Tatarami, mieli dokonać mordu na zamieszkujących Baku Ormianach. Historia kaźni jaka miała miejsce w czasie rewolucji bolszewickiej w Baku jest prawdziwa, jednak w przeciwieństwie do opisu pisarza krew płynąca ulicami Baku nie miała narodowości, była to krew Kaukazu…

