Dubaj w mediach społecznościowych uchodzi za światową stolicę luksusu. To popularny kierunek podróży influencerów, którzy pokazują go jako nowoczesny raj pełen przepychu, bogactwa i wielkich możliwości. Drapacze chmur, sztuczne wyspy i szybki rozwój sprawiają wrażenie, że to miasto przyszłości, które spełnia marzenia o idealnym życiu. Coraz częściej właśnie tak postrzega się Dubaj – jako wizytówkę sukcesu i bogactwa na pustyni. Ale czy za tą idealną fasadą kryje się wyłącznie blask? Czy pod warstwą szkła i złota nie znajdziemy też ciemniejszych stron, o których rzadko się mówi?
Warunki pracowników fizycznych w Dubaju
Pierwszym problemem, o którym warto wspomnieć kontekście Dubaju, jest sytuacja pracowników fizycznych. To głównie osoby z Azji Południowej i innych uboższych regionów, które przyjeżdżają do Zjednoczonych Emiratów w poszukiwaniu lepszego życia. Na miejscu trafiają jednak często w bardzo trudne warunki – pracują po wiele godzin dziennie przy ekstremalnych temperaturach, otrzymują niskie pensje, a wypłaty bywają opóźniane. Ich codzienność to również ciasne, zaniedbane kwatery i brak podstawowych praw pracowniczych. Krytycy podkreślają, że za szybkim rozwojem Dubaju stoi wysoka cena w postaci cierpienia tysięcy ludzi. Media i organizacje międzynarodowe wielokrotnie donosiły o wypadkach na budowach, a także o samobójstwach wśród pracowników, którzy nie widzieli wyjścia z trudnej sytuacji. Oficjalne statystyki są rzadko publikowane, dlatego dane pochodzą głównie z ambasad, które notują każdy zgon swoich obywateli. Szacuje się, że każdego roku w Dubaju ginie wielu pracowników, a budowa słynnego Burj Khalifa pochłonęła nawet 80 ofiar.
Areszt za gwałt?
W Dubaju dużym problemem jest prawo dotyczące przemocy seksualnej wobec kobiet, które w praktyce często karze ofiarę zamiast sprawcy. Gdy kobieta zgłasza gwałt, oskarżenie może obrócić się przeciwko niej, bo akt seksualny poza małżeństwem jest w Emiratach traktowany jako przestępstwo. Głośnym przykładem była sprawa Norweżki Marte Deborah Dalelv, która w 2013 roku zgłosiła gwałt swojego przełożonego. Zamiast otrzymać pomoc, została skazana na więzienie za seks pozamałżeński, spożywanie alkoholu i rzekome składanie fałszywych zeznań. Dopiero pod naciskiem opinii międzynarodowej została ułaskawiona, ale jej historia obnażyła poważne luki w systemie prawnym. Podobny los spotkał Australijkę Alicię Gali, która została odurzona przez współpracowników i zgwałcona w hotelu. Gdy postanowiła zgłosić sprawę na policję, została aresztowana pod zarzutem seksu pozamałżeńskiego, za co spędziła osiem miesięcy w więzieniu. Jej oprawcy, jak można się domyślić, uniknęli konsekwencji, a ona po powrocie do kraju opowiedziała swoją historię mediom. Oba przypadki pokazują, że w Dubaju kobiety pozbawione są realnej ochrony prawnej w sytuacjach przemocy seksualnej. Zamiast wsparcia spotykają się z karą, co sprawia, że wiele z nich nawet nie decyduje się zgłaszać gwałtów.
Porta Potty Parties
Dubaj przyciąga uwagę swoim przepychem, ale za pięknymi postami w social mediach kryje się coś znacznie mroczniejszego. Coraz częściej mówi się o tzw. „Porta Potty parties”, czyli prywatnych imprezach dla młodych kobiet, głównie influencerek i modelek. Zaproszenia wyglądają kusząco: drogie prezenty, pobyty w hotelach, kontakty, które mają pomóc w karierze. Niestety, niektóre uczestniczki trafiają w niebezpieczne sytuacje. Przykładem jest Maria Kovalchuk, Ukrainka i modelka, która po przyjęciu takiego zaproszenia trafiła do szpitala z poważnymi obrażeniami – złamanym kręgosłupem i kończynami. Policja w Dubaju twierdzi, że to wypadek na placu budowy, ale jej rodzina i prawnicy podkreślają, że mogło dojść do nadużyć i wykorzystywania. Maria przeszła kilka operacji i długą rehabilitację, a jej przypadek stał się symbolem ciemnej strony błysku Dubaju. Pokazuje, że za luksusem i imprezami kryją się sytuacje, o których rzadko się mówi, i że pozornie atrakcyjne zaproszenia mogą być bardzo ryzykowne oraz zagrażać życiu.
Nawet księżniczkom ciężko się żyje
Na koniec, warto przywołać historię księżniczki Latify, która stała się symbolem walki o wolność w Dubaju. W 2018 roku córka emira Dubaju postanowiła uciec z kraju, aby być w pełni wolnym człowiekiem. Wraz z przyjaciółką udała się do Omanu, skąd planowały dostać się na jacht płynący w stronę Stanów Zjednoczonych. Niestety, ich ucieczka zakończyła się porażką – zostały przechwycone niedaleko Indii, a Latifa siłą sprowadzona z powrotem do Dubaju. Od tego czasu przebywa w areszcie domowym, a wydarzenia z jej życia praktycznie nie są przekazywane do informacji publicznej. Jej historia pokazuje, że nawet osoby z najwyższych szczebli władzy mogą być ograniczone i że życie w pozornie idealnym świecie luksusu i władzy może kryć poważne zagrożenia i brak swobody.
Mimo że Dubaj z pozoru wydaje się miejscem idealnym – pełnym luksusu, rekordów i przepychu – historie Marii Kovalchuk czy księżniczki Latify pokazują, że miasto ma też swoje „mroczne strony”. Za błyskiem wieżowców i ekskluzywnymi imprezami kryją się realne zagrożenia i ograniczenia wolności, a niektóre sytuacje pokazują, że pozorny prestiż i luksus nie zawsze idą w parze z bezpieczeństwem i prawami człowieka.
Fot. Dubaj z przyszłości

