Jednym z głównych postulatów Donalda Trumpa w kampanii prezydenckiej było pokojowe rozstrzygnięcie wojny na Ukrainie. Popularny „jeden dzień” po wygranych wyborach, aktualnie jest w kluczowej fazie realizacji. Prezydent Stanów Zjednoczonych utworzył także specjalne stanowisko „wysłannika” USA ds. Ukrainy i Rosji, które pełni Keith Kellogg. Specjalny amerykański wysłannik był związany z think-thankiem America First Policy, który przygotowywał strategię na drugą kadencję Trumpa. Kellogg już od początku 2025 r. zasłynął wieloma kontrowersyjnymi wypowiedziami zarówno o Ukrainie, jak i planach pokojowych kończących wojnę na Ukrainie. Więc jak plan pokojowy dla Ukrainy wpisuje się w geostrategie Stanów Zjednoczonych?
Cztery strefy Berlina
Po II wojnie światowej Berlin został podzielony na 4 strefy. Znajdował się pod kontrolą amerykańską, francuską, brytyjską, a zdecydowanie największą część miasta kontrolował Związek Radziecki. Kluczowe dla wskazanego podziału wydają się fundamenty ideologiczne. Pierwszoplanowym celem ZSRR było osłabienie gospodarcze Niemiec. Wojska państw należących do świata Zachodu dążyły, aby zachodnia część Berlina zbliżyła się ku zachodowi. W odpowiedzi na działania zachodnich państw, Związek Radziecki zdecydował o blokadzie zarówno dróg, jak i linii kolejowych co doprowadziło do paraliżu zachodniej części miasta. Reakcją na radzieckie blokady w zachodniej części miasta było uruchomianie tzw. mostu powietrznego. Jednakże mając w pamięci działania Amerykanów w czasie II wojny światowej, wielu mieszkańcom Berlina owy most przywoływał traumatyczne wspomnienia. Ponadto podział Berlina był jednym z kluczowych wydarzeń dających początek globalnej zimnej wojnie. Czy współczesny plan pokojowy dla Ukrainy, również dąży do tego, aby o suwerenności, niepodległości i pokoju na Ukrainie decydowały inne państwa?
Historia kołem się toczy, czyli o pokojowym planie Keitha Kellogga
Pokojowy plan Kelloga zakłada podział terytorium Ukrainy na 3 strefy: zachodnią pod kontrolą francusko- niemiecką tworząc „strefę własnej kontroli”, która ma być gwarantem obowiązywania umowy pokojowej, centralną część, czyli zdemilitaryzowaną tj. „wolną Ukrainę” i wschodnie terytorium pod rosyjską kontrolą obszarów, które uzyskała w wyniku wojny. Po opublikowaniu artykułu „The Times”, autor pokojowego planu podjął próbę dementowania informacji zamieszczonych w materiale medium głównego nurtu, wskazując, że „nie odnosił się do podziału Ukrainy”, ale mówił o stabilizowaniu suwerenności Ukrainy w sytuacji zawieszenia broni. Sprawny obserwator bez trudu zauważy, że wskazane tezy były już wstępnie znane w kwietniu 2024 r. Wskazuje się, że wcześniejsze tezy amerykańskiego wysłannika, wskazywały uzależnienie finansowej pomocy od rozpoczęcia negocjacji przez stronę ukraińską.
Kellog stwierdził, że siły amerykańskie nie będą gwarantem respektowania pokoju na Ukrainie. Co istotne, analizując terytorialny podział Ukrainy, należy zaznaczyć, że obszar pod rzeczywistą ukraińską kontrolą będzie marginalny, a dodatkowo co jest kluczowe, Kijów będzie należał do strefy francusko-brytyjskiej. Fakt ten oznaczałoby utratę kontroli Ukrainy nad stolicą państwa. Kellogg wskazując na obecność rosyjskiej strefy kontrolnej na terytorium Ukrainy, jednocześnie legitymizuje rosyjskie działania i prawo do faktycznego trwałego przejęcia kontroli nad częścią terytorium Ukrainy. Mówiąc o planie pokojowym na Ukrainie, nie można zapominać również o „umowie surowcowej” Stanów Zjednoczonych i Ukrainy. Kluczowe metale ziem rzadkich stanowiące „rekompensatę” za wkład finansowy USA we wsparcie Ukrainy w czasie rządów Joe Bidena, znajdują się w zachodniej części terytorium Ukrainy, która miałaby być pod kontrolą francusko-brytyjską. Również zapewnienie przedstawiciela USA o braku prowokacji ze strony zachodnich sił pobudza do myślenia. Dlaczego Stany Zjednoczone boją się oskarżenia o prowokację, skoro to Rosja swoją decyzją doprowadziła do złamania wszelkich reguł prawa międzynarodowego (zwłaszcza suwerenności i integralności terytorialnej państwa)? Kluczowa będzie również reakcja Rosji wobec planu. Należy pamiętać, że jedną z głównych zasad rosyjskiej polityki jest zakaz ingerencji państw NATO w historycznej, radzieckiej strefie do której należy Ukraina.
Bliski Wschód i Pacyfik- kluczowe punkty interesu amerykańskiego
Wobec jasnej deklaracji członka administracji USA o braku realnej ingerencji wojsk amerykańskich na Ukrainie, należy stwierdzić, że polityka zagraniczna państwa orientuje się w innych kierunkach. Jest to wzmocnienie amerykańskiej pozycji na Bliskim Wschodzie, szczególnie wobec Iranu, ale przede wszystkim rywalizacja z Chinami o pozycję globalnego lidera ekonomicznego i politycznego.
Ostatnie rozmowy między administracją Stanów Zjednoczonych i Iranu, które odbyły się w Omanie są ważnym wydarzeniem dla obu państw, gdyż napięte bilateralne relacje spowodowały blisko ośmioletni impas w kontaktach dyplomatycznych. Jak wskazywał minister spraw zagranicznych Omanu Badr-al.- Busaidi, rozmowy przebiegły w spokojnej atmosferze i miały konstruktywny charakter. Jednakże, napięcie w dwustronnych relacjach dobrze ilustruje fakt, że obie administracje przebywały w oddzielnych pomieszczeniach, a pośrednikiem w rozmowach był przedstawiciel Omanu. Głównym celem rozmów w Omanie i we Włoszech było stworzenie nowego porozumienia wobec irańskiego programu jądrowego. Administracja USA chce powstrzymać działania zmierzające do budowy broni jądrowej przede wszystkim, aby ochronić interes Izraela- kluczowego amerykańskiego sojusznika. Prezydent USA zaznaczył, że w przypadku dokończenia projektu irańskiego nie wyklucza ataku na Persów.
Ważniejszym przeciwnikiem w walce o globalną hegemonię przeciwko Stanom Zjednoczonym są Chiny. Od początku kwietnia jesteśmy świadkami chińsko- amerykańskiej wojny celnej. W ostatnich dniach prezydent USA nałożył 145% cła na chińskie towary. W reakcji na amerykańskie bariery handlowe Chiny nałożyły cła o wartości 125%. Trump deklaruje otwartość na negocjacje w celu zakończenia „wojny celnej”. To Chiny potrzebują amerykańskiego konsumenta- stwierdził Trump. Administracja Państwa Środka wyraźnie stwierdza, że jest to element polityki presji USA wobec ich państwa. Jednocześnie Chiny podejmują działania, aby obronić zasady sprawiedliwego i wolnego handlu globalnego opartego o zasady obowiązujące w ramach Światowej Organizacji Handlu. Wzmocnienie relacji gospodarczych Unii Europejskiej z Chinami, a jednocześnie rozluźnienie relacji z USA wydaje się ciekawą, aczkolwiek ryzykowną alternatywą.
Z analizy wyraźnie wyłania się obraz Stanów Zjednoczonych jako globalnego imperium, realizującego politykę zgodnie z neorealistyczną sztuką stosunków międzynarodowych. Pozostaje jednak kluczowe pytanie: dlaczego Amerykanie, którzy dążyli do zbudowania relacji międzynarodowych w oparciu o współpracę, obecnie przyczyniają się do burzenia tego ładu?

