Europa

Outlandia, czyli cena suwerenności

Termin Brexit po raz pierwszy użył w 2012 roku Peter Wilding, brytyjski politolog i publicysta. Nazwa powstała na skutek połączenia słowa ,,Britain – Brytania” ze słowem ,,exit – wyjście”. Debata publiczna została tym samym rozpoczęta, a świat przyglądał się trwającemu procesowi.

Wielka Brytania jako członek wspólnoty  

Wielka Brytania przystąpiła do Europejskiej Wspólnoty Gospodarczej 1 stycznia 1973 roku, stając się jednym z Państw, które jako pierwsze stworzyły rozszerzenie wspólnoty. Będąc częścią organizacji uczestniczyła we współpracy gospodarczej, społecznej, handlowej, polityce zagranicznej i bezpieczeństwa między państwami.

Pomimo tego, że rozwój gospodarczy Wielkiej Brytanii był na bardzo wysokim poziomie, z czasem narastać zaczęły napięcia związane z wprowadzaniem unijnych restrykcji i regulacji. Państwa członkowskie wpłacają składki proporcjonalne do swojej gospodarki, które zasilają budżet UE. Wielka Brytania sprzeciwiała się wysokości swojego wkładu i oczekiwała mniejszego udziału niż wynikało to z jej możliwości.

Kwestia suwerenności jako motywacje polityczne prowadzące do referendum

Zjednoczone Królestwo nie przystąpiło do strefy Schengen, chcąc zachować kontrolę nad tym, kto przekracza granice państwa. Obawiano się wpływu imigracji na sektor usług i rynek pracy. Równocześnie istotna była kwestia autonomii. Nie wszystkie ustawy i decyzje UE zgadzały się z brytyjskimi planami, co spowodowało debatę nad dalszą przynależnością do struktur europejskich.

Referendum

23 czerwca 2016 roku w referendum 51,9 procent przy 72,2 procentowej frekwencji opowiedziało się za wystąpieniem Wielkiej Brytanii z UE. 48,1 procent głosowało za pozostaniem w organizacji. Parlament po wyniku rozpoczął prace nad wyjściem z Unii. Referendum pomimo, że nie było wiążące, politycznie wymusiło podjęcie działań. Nie było to wyjście angielskie, w klasycznym sensie, ciche i niezauważone. Przeciwnie, proces trwał latami, skupiając uwagę Europy i zapisując się w historii integracji. W teorii chodziło o większą kontrolę, w praktyce pojawiło się wiele nowych reguł i obowiązków, paradoks dobrze znany polityce.

Skutki gospodarcze, zmiany w podróżach

Po referendum kurs funta wyraźnie się osłabił i w kolejnych latach utrzymywał się poniżej wcześniejszego poziomu. Spadek wartości waluty podniósł ceny importowanych towarów, co sprzyjało inflacji i zwiększało koszty życia. Według szacunków o kilkaset funtów rocznie. Równocześnie wprowadzono nowe regulacje dotyczące podróży i pracy, takie jak obowiązek paszportowy, przy pobytach powyżej sześciu miesięcy, zmieniono procedury celne czy wymagania wizowe przy dłuższych pobytach. Miał to być moment odzyskiwania suwerenności, a okazał się raczej długim testem cierpliwości i instytucji, i obywateli. Jego ocena pozostaje indywidualna, a skutki nadal są obserwowane.

Shares:

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *