W niedzielę 11 grudnia prezydent Turcji,
Recep Tayyip Erdoğan, zagroził Grecji atakiem rakietowym.
„Zaczęliśmy budować nasze rakiety. Oczywiście ta produkcja, przeraża Greków. Kiedy mówisz «tajfun» (nowe tureckie rakiety balistyczne o zasięgu ok. 8 300 kilometrów) Grek jest przerażony. Grecy mówią, że uderzy w Ateny. Oczywiście, że uderzy.”
Obecna granica grecko-turecka została ustalona traktatem z Lozanny z 1993 roku po wojnie między tymi państwami.
Turcja w swej argumentacji powołuje się w pierwszej kolejności na zapis w tym traktacie, mówiący o tym, że wyspy greckie na Morzu Egejskim, które oficjalnie przynależą do Grecji, powinny być zdemilitaryzowane – minister spraw zagranicznych Turcji, Mevlüt Çavuşoğlu, mówił, że w przeciwnym razie Turcja dokona inwazji.
Oprócz tego rości sobie prawa do tych wysp, co jest zrozumiałe ze względu na odkryte kilka lat temu duże złoża ropy i gazu właśnie w ich pobliżu.
Grecja przygotowuje się na turecką inwazję, tak jakby mogła nadejść w każdej chwili.

