Felieton

Czy sport to tylko wielkie emocje i uczciwa rywalizacja?

Przez ostatni miesiąc byliśmy świadkami największej imprezy czterolecia w piłce nożnej. Wielu kibiców z wypiekami na twarzy obserwowało mecze, które nierzadko kończyły się wielkimi porażkami murowanych faworytów do tytułu. Mogliśmy przeżywać radość razem z zawodnikami drużyn, na których zwycięstwo nie liczyli nawet najwięksi optymiści. Mistrzostwa Świata w piłce nożnej to wielkie święto kibiców, ale także, jak się okazuje, może być to świetna okazja do wprowadzenia święta narodowego i dodatkowego dnia wolnego dla obywateli. Jakże wzruszający widok mogli przeżyć kibice Arabii Saudyjskiej po zwycięstwie ich drużyny narodowej nad późniejszym Mistrzem Świata – Argentyną. To właśnie Król Arabii Saudyjskiej Salman ibn al-Aziz Al Su’ud zdecydował, że dzień 23 listopada 2022 roku był dniem wolnym od pracy. Ta sytuacja pokazuje jak piękna może być piłka nożna. Niestety ma ona, jak całe życie, swoje dobre i złe strony. Organizacja tych konkretnych Mistrzostw Świata stanowi doskonały przykład ciemnej strony tego sportu.

Imprezy lekkoatletyczne także pokazują wiele przypadków nieuczciwej rywalizacji. Zawodnicy często trenują wiele lat, by osiągnąć Mistrzostwo Świata czy Mistrzostwo Europy. Niestety coraz bardziej uświadamiam sobie fakt, że w sporcie, jak i w życiu, serce do walki zostaje w cieniu osiągania materialnych korzyści za wszelką cenę. Kluczowe pytanie brzmi: czy kibice różnych dyscyplin sportowych, zdają sobie sprawę, że sport to nie tylko wielkie emocje i niezapomniane widowisko?

Mało kto wie, że nieuczciwe praktyki rywalizacji sportowej miały miejsce już przed wieloma wiekami. W starożytnej Grecji, kolebce sportu, za doping uważano jedzenie zbyt dużej ilości owoców czy picie alkoholu. Skandale korupcyjne i zażywanie niedozwolonych środków przez światowej klasy zawodników jest niestety wpisane w codzienność rywalizacji sportowej. Historia pokazuje, że pierwsza wzmianka o dopingu w najnowszych dziejach sportu była znana już w pierwszej dekadzie XX wieku, kiedy to zwycięzca maratonu na Igrzyskach Olimpijskich w Saint Louis w Stanach Zjednoczonych, Tomas Hicks, podczas trasy pił alkohol. Zdumiewające jest czego człowiek nie zrobi dla wygranej i pieniędzy. W XX wieku znany jest też skandal dopingowy w wyścigach konnych – chodzi o podawanie zwierzętom zakazanych substancji, aby były one szybsze podczas wyścigów. Wielu zawodników, pomimo świadomości że jego rywal stosuje środki, po których nie będzie on w stanie wygrać w uczciwej rywalizacji, nie zgłasza tego.

Mało kto wie, że historyczne sukcesy sportsmenek z NRD to nie tylko efekt kilkunastu lat ciężkiej pracy w drodze po mistrzostwo, ale także wiele lat skróconego życia po stosowaniu zakazanych substancji. Jest to bardzo zastanawiający fakt, szczególnie, gdy pomyślimy o głodzie zwykłych obywateli po okresie wojny. Architektura sportowa została praktycznie zrównana z ziemią. Niemcy postanowili zmobilizować nawet rządzących, by sport w kraju wiódł prym. Pierwszym krokiem w kształtowaniu niemieckiego „mistrza” było faszerowanie sportowców sterydami. Niemcy w latach 60. XX wieku rozpoczęli ogólnokrajowy program dopingowy STASI 14.25. Prawdziwym cudem stał się sprawdzony Oral Turbinol, po zażyciu którego człowiek „stawał się mistrzem”. Oczywistym jest fakt, że substancja była niezwykle szkodliwa dla zdrowia i życia sportsmenek. Kolejną, bardziej naturalną, metodą budowania sportowej potęgi Niemiec było zapładnianie sportsmenek. Organizm kobiety w ciąży wydziela większe ilości hemoglobiny z czerwonych krwinek, dzięki czemu do mięśni dostarczana jest duża ilość tlenu. Większa ilość hormonów takich jak estrogen czy testosteron również znacznie przyczynia się do zwiększenia wytrzymałości mięśni. Po około 3 miesiącach sportsmenki dokonywały bezrefleksyjnie aborcji i wzmocnione mogły kontynuować treningi w drodze po kolejne mistrzostwo. Niestety nie ma oficjalnych danych, które wiernie przedstawiałyby skalę tego zjawiska. Efekt jednak został osiągnięty – Niemcy w okresie lat 60-80. XX wieku podczas igrzysk zdobyli ponad 200 złotych medali. Mimo wielu przykładów sportsmenek o fizjonomii podobnej do strongmana, wszyscy akceptowali to zjawisko bez słowa krytyki. W kolejnych latach rozpoczęła się masa dyskwalifikacji z powodu nieuczciwej rywalizacji, zaś po latach wiele sportsmenek skarżyło państwo o stosowanie takich praktyk. Czy w tym miejscu nie jest zasadne pytanie: czy narodowy sukces sportowy wyszedł na dobre niemieckim władzom? W każdym razie sukces ten z perspektywy dzisiejszej wydaje się być kosztowny.

Jak możemy przeczytać w wielu archiwalnych materiałach, sportem, w którym najczęściej stosuje się niedozwolone substancje jest kolarstwo. Jako sport zawodowy jest on sztuką niezwykle trudną i wymagającą. Zawodnicy potrzebują kilkunastu lat treningów, aby móc rywalizować o najwyższe trofea. Niestety, jak możemy przeczytać w wielu źródłach, sławni sportowcy tacy jak Hiszpan Alberto Contador, Niemiec Jan Ullrich czy Amerykanin Lance Armstrong stosowali kortyzon, amfetaminę czy hormon wzrostu. Wszystkie te substancje służą powiększeniu masy mięśniowej, poprawieniu wydolności oddechowej czy nienaturalnemu pobudzeniu. Statystyki prowadzone przez Union Cycliste Internationale oraz Union Cycliste Internationale Pro Tour wyraźnie pokazują, że gdyby wykluczyć „wielkie” gwiazdy tego sportu, Polacy zajmowaliby najwyższe pozycje w tabelach najbardziej utytułowanych sportowców wszechczasów. Brawo Polacy!

Stosowanie dopingu i innych niedozwolonych w rywalizacji sportowej substancji pokazuje, że wielu sportowców jest w stanie zrobić wszystko, aby osiągać najcenniejsze trofea. Czasami oglądając rywalizacje sportowe, zastanawiam się, czy naprawdę sława i pieniądze przysłaniają ducha olimpijskiego. Nawet laicy sportowi potrafią wymienić nazwiska kilku sportowców, którzy stosują niedozwolone środki. Jedną z wielu, bardzo rozpoznawalną, utytułowaną zawodniczką jest reprezentantka Republiki Południowej Afryki rywalizująca na średnich dystansach biegowych Caster Semenya. Ta kobieta o sylwetce mężczyzny i o bardzo zwiększonym poziomie testosteronu w organizmie „nie ma sobie równych” w rywalizacji z innymi zawodniczkami. Wszystkie przejawy krytyki oraz wielokrotne skierowanie zawodniczki na badania antydopingowe kończyły się negatywnie. Zawodniczka oraz jej sztab szkoleniowy oskarżali o rasizm sędziów oraz ludzi krytykujących jawną, nieuczciwą praktykę dopingową.

Co jeszcze bardziej szokuje kibiców to fakt, iż nieuczciwe praktyki rywalizacji stosują sportowcy z niepełnosprawnością. Dość wspomnieć, że podczas Igrzysk Olimpijskich w Sydney w 2000 roku paraolimpijczycy z Hiszpanii rywalizujący z reprezentantami Rosji w koszykówkę w zadziwiająco łatwym stylu pokonali Rosję i zdobyli złoto w finale. Jak się później okazało, reprezentanci Hiszpanii nie byli osobami z niepełnosprawnościami. Każda nieuczciwość sprawia wewnętrzne wzburzenie, jednak uważam, że brak fair-play w rywalizacji paraolimpijczyków boli wyjątkowo. Reprezentanci Hiszpanii zachowali się niemoralnie oraz niezgodnie z duchem olimpijskim. Zdumiewające, że tak doświadczona, obecna na wielu igrzyskach kadra koszykarzy „nie wie czym jest duch olimpijski”.

Jak pokazują obecne podsumowania Mistrzostw Świata, nieuczciwość w sporcie niejedno ma imię. Wiele osób zarządzających organizacją tych mistrzostw ma „krew na rękach”. Ludzie budujący stadiony pracowali często w nieludzkich, wręcz niewolniczych warunkach – w upale i bez pożywienia. Nie mogę nie wspomnieć o skorumpowanych instytucjach Unii Europejskiej, które często odwołują się do hasła jedności w różnorodności i godności człowieka. Uważam, że godność człowieka i nieuczciwe praktyki korupcyjne nigdy nie będą współmiernymi wartościami. Nietrudno zauważyć różne oblicza „sportu”, które w rzeczywistości z prawdziwym duchem rywalizacji niewiele mają wspólnego. Jak wskazuje obecna sytuacja, najważniejsi światowi politycy w odpowiednim momencie „interesują się sportem.” Czy naprawdę w obecnym świecie nie można kibicować bezinteresownie?

Shares:

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *