FelietonPolska

O dyskursie zabiegu „In Vitro” w moralnym ujęciu jego przeciwników

Debata o In vitro w dwudziestym pierwszym wieku opiera się przede wszystkim na wyborze między argumentami „za” lub „przeciw” bez poddania problemu pod intelektualną refleksję na tle moralnym, a same argumenty są poddawane wzajemnej krytyce obozów ich zwolenników i przeciwników w formie konkursu poparcia i wojny na emocje. Powyższy opis można zastosować do dowolnie wybranego problemu światopoglądowego, który jest kontrowersyjny i pobudza emocje w społeczeństwie. Na tym tle nie da się znaleźć żadnej płaszczyzny porozumienia, ponieważ strony rozmawiają o problemie, używając innych założeń, a wypowiadane przez nich pojęcia, choć brzmią tak samo, to są rozumiane różnorako. Argumenty są przedstawiane na zasadzie racji to znaczy, że argumentowi zwolenników konkretnego projektu będzie przeciwstawiany kontrargument, który będzie atrakcyjniejszy lub przedstawiał inną rację. Racje te będą się oczywiście wzajemnie wykluczać, ale nie burzyć swoich podstaw, przez co rosnąć będą silne obozy przeciwnych sobie racji, a społeczeństwo będzie się negatywnie polaryzować. To przedstawienie będzie realizowane na zasadzie reklam programów obozów, zawiązanych (w wymiarze abstrakcyjnym) przez zwolenników i przeciwników, poprzez treści propagandowe (gdzie propaganda jest słowem o znaczeniu neutralnym, obojętnym), próbując przekonać odbiorców, że powinien dzielić opinię właśnie z tym obozem. Ale nie ma tu wzajemnej refleksji, a argumenty żadnej ze stron nie mogą zostać podważone, bowiem są tylko zastępowane przeciwnymi.

Skupiając się na problemie In Vitro chciałbym wyróżnić dwa obozy, które na potrzeby tekstu nazwę konserwatywnym (to obóz przeciwników) oraz liberalnym (to obóz zwolenników). Skupię się tutaj na poszukiwaniach podstaw w myśleniu, przy czym nie będzie to oczywiście zamykało całego sporu, ale zwrócenie uwagi na fundamenty ideologiczne pozwoli moim zdaniem wskazać problemy jakie niesie za sobą to zagadnienie dla jednej jak i drugiej strony.
Pozwolę zacząć od przeciwników a potem zestawić myślenie zwolenników na przyjętych przez konserwatystów zasadach, aby ukazać wzajemne problemy zrozumienia. O ile pojęcia konserwatyzmu i liberalizmu są w XXI wieku przestarzałe, to mam wrażenie, że z tych nurtów wyrastają podziały światopoglądowe w tej konkretnej sprawie. U podstaw idei konserwatywnej w stosunku do In Vitro leżeć będzie godność osoby ludzkiej. Przeciwnicy zapłodnienia metodą In Vitro będą formułować swoje argumenty w wymiarze metafizycznym, z kolei zwolennicy w wymiarze empirycznym formułując argumenty odwołujące się do wolności. U konserwatystów 1) zapłodnienie pozaustrojowe, oraz wszystkie związane z nim konsekwencje, godzą w godność człowieka, 2) odwołując się do istnienia Boga – stwórcy świata i człowieka, przeciwstawiają się „sztucznemu” zapłodnieniu, bowiem wykracza poza naturę, jest ingerencją techniki w sferę nienaruszalną, w którą człowiekowi nie wolno ingerować. Zestawiwszy z tym argument liberalny, o szczęściu jaki daje rodzicielstwo i posiadanie dziecka, wyróżnimy dwa warianty: Konserwatywny, w którym osiąganie szczęścia ma granice nienaruszalne, których nie wolno przekroczyć nigdy; Liberalny, w którym szczęście jest najwyższym priorytetem i droga do niego nie jest opatrzona granicami. W nurcie liberalnym będziemy mówić o braku stabilnej podstawy granic moralnych, dlatego że wyznacza je człowiek, a zapisane są w umowie społecznej, zaś w konserwatyzmie granice te są stałe i niezmienne, nienaruszalne przez człowieka. Przyjmując założenia myśli przeciwników In Vitro, godność życia ludzkiego jest granicą, której nie można w żaden sposób naruszyć, a zapłodnienie pozaustrojowe jest naruszeniem tej godności.

Założenie liberałów w kwestii In Vitro przyjmuje zgoła odmienne założenie, że zarodek nie ma godności ludzkiej. W związku z tym nie ma żadnego problemu w przeprowadzaniu pozaustrojowych zapłodnień, ponieważ nie godzi w człowieka. Nie istnieje również żadna godność zarodka. Tu punkt wspólny dwóch obozów, że dziecko jest szczęściem, ale to zwolennicy In Vitro powiedzą, że można wspomóc osiąganie tego szczęścia.

Fundament, który poróżnia jest moim zdaniem umiejscowiony w godności. I tak naprawdę spór o In Vitro dla przeciwników tego, będzie sporem nie o sam zabieg, ale o nienaruszalność wartości. Konserwatysta (w naszym rozumieniu) nie powie, że ktoś nie może dokonać sztucznego zapłodnienia, dlatego że nie chce, aby ktoś miał dziecko, ale z powodu ograniczonego podejścia do wolności i tego, że szczęście nie może być osiągnięte kosztem godności ludzkiej. Zarzut do zwolenników będzie prosty, ale nie będzie odbierał im dobrych intencji. Ten zarzut to przeniesienie moralności i jego konsekwencje. Chodzi tutaj o to, że odbierając zarodkowi godność człowieka – w rozumieniu konserwatystów – sprowadzamy go do podmiotu biologicznego i jeśli odbieramy mu wartość człowieczeństwa, to stwarzamy precedens do wykorzystywania go w dowolnym celu. To nie jest zarzut do zwolenników In Vitro, bo oni chcą wykorzystać go do dobrego, ale takie ustępstwo, przy jednoczesnym zniesieniu granicy godności, tworzy niebezpieczne możliwości. I tu jest bardzo niebezpieczna pułapka oparta o moralność ustanawianą w umowie społecznej. Przeniesienie moralności następuje na celowość. Nie będziemy rozmawiać czy dobrym, czy złym jest wykorzystanie zarodka ani to w jaki sposób jest on wykorzystywany, tylko myślenie w kategorii dobra i zła zacznie opierać się o pytanie, czy cel jego wykorzystania będzie dobry, czy zły. I tu się objawia ta pułapka, że skoro raz przesunięto granicę, to można przesunąć ją znowu, dlatego że przyjdzie osoba, która nie będzie respektować przyjętych zasad umowy społecznej, głosząc jej niesłuszność lub niesprawiedliwość. Takimi osobami nie będą zwolennicy zabiegu In Vitro, to nie jest zarzut kierowany przez konserwatystów do nich.

Podsumowując konserwatyści nie zgadzają się na przeprowadzeniu zapłodnienia pozaustrojowego ze względu na nienaruszalne idee (argumenty podawane na bazie myślenia konserwatywnego). Ich podważenie do przesunięcia granicy moralnej, a także może (ale nie musi) być powodem przesuwania jej coraz dalej, aż do ostatecznej likwidacji. Szczęście nie może zostać osiągnięte przez naruszanie wartości godności ludzkiej, a In Vitro według konserwatystów tę wartość narusza. Podejście to gwarantuje moralne bezpieczeństwo, ale uderza w ludzi, którzy nie mogą „mieć” dzieci w sposób naturalny, w obronie tych ludzi wystąpią liberałowie.

Fot. PAP/Albert Zawada

Shares:

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *