Mijający rok w Wielkiej Brytanii przesiąknięty był chaosem odczuwalnym w każdej sferze życia publicznego. Załamanie rządów Borisa Johnsona, śmierć królowej Elżbiety II, porażka gabinetu Liz Truss (z przykrymi konsekwencjami gospodarczymi) i niewiadoma związana z osobą Rishiego Sunaka to główne czynniki, które miały wpływ na niepokój Brytyjczyków.
Ostatnie miesiące Borisa Johnsona na stanowisku premiera Wielkiej Brytanii przypominały kurczowe trzymanie się stanowiska zamiast rządzenia państwem. Mimo złej prasy (wynikającej między innymi z urządzania zamkniętych imprez w trakcie lockdownu), niespełnionych obietnic i dymisji znacznej części ministrów, szef rządu do końca zamierzał sprawować urząd, co odbijało się niekorzystnie na funkcjonowaniu aparatu władzy w wyniku wytworzenia się kryzysu politycznego. Jego konsekwencją było przede wszystkim osłabienie pozycji Zjednoczonego Królestwa w procesie negocjacyjnym z Unią Europejską, głównie w kontekście traktatów brexitowych.
Koniec epoki, jakim bez wątpienia jest śmierć królowej Elżbiety II, był przykrym zaskoczeniem mimo zaawansowanego wieku monarchini. Patrząc jednak na ostatni rok jej życia nie można powiedzieć, że nikt się tego nie spodziewał. Odejście męża królowej, Filipa, rok wcześniej oraz ciągłe problemy ze zdrowiem zwiastowały to, co w końcu musiało się wydarzyć. Nowy król – Karol III – nie ma żadnych szans na choćby zbliżenie się do estymy, jaką dysponowała jego matka, a w konsekwencji, ma gorsze perspektywy na zdobycie zaufania obywateli Zjednoczonego Królestwa. Jest to poważny problem, którego efektem mogą być rozległe kryzysy wokół monarchii w przyszłości.
Kompromitacja Partii Konserwatywnej związana z epizodem Liz Truss z pewnością zostanie zapamiętana na długo, a za 100 lat będzie przedmiotem quizów dotyczących najkrócej sprawowanego urzędu premiera w historii (tj. 44 dni). Przyczyną tego stanu rzeczy była seria fatalnych decyzji dotyczących sektora finansowego – powołanie na kanclerza skarbu swojego wieloletniego przyjaciela, jakim jest dla Truss Kwasi Kwarteng, okazało się katastrofą, ponieważ już po dwóch tygodniach od nominacji wygłosił w Izbie Gmin przemówienie, w którym zapowiadał obniżenie podatków dla najbogatszych, dla korporacji oraz od sprzedaży domu. Ubytek w kasie po największych cięciach podatków od wielu lat wyliczono na kwotę około 45 miliardów funtów. Co najciekawsze, decyzji nie skonsultowano ani z Bankiem Anglii ani z publiczną instytucją kontrolującą rządowe wydatki (Office for Budget Responsibility). Rynki przyjęły te wiadomości w najgorszy możliwy sposób – kurs funta błyskawicznie spadł, a kursy obsługi długów i kredytów wystrzeliły w górę. Z dnia na dzień groźba niewypłacalności zajrzała w oczy kilku dużym funduszom emerytalnym. Bank Anglii zmuszony został do pilnej interwencji i skupu obligacji na kwotę 65 miliardów funtów, po raz pierwszy w historii ratując stabilność rynków finansowych przed działaniami własnego rządu. Po nieudanych próbach uspokojenia rynków i ogólnym chaosie w sferze decyzyjnej kanclerz skarbu podał się do dymisji, a zastąpił go Jeremy Hunt, który od razu wycofał się ze zdecydowanej większości reform i przez ostatni tydzień sprawowania urzędu przez Truss faktycznie rządził Wielką Brytanią.
Postać Rishiego Sunaka jest znana Brytyjczykom już od jakiegoś czasu, ponieważ sprawował funkcję kanclerza skarbu w gabinecie Borisa Johnsona i, co warte podkreślenia, odpowiadał za początek końca jego rządów, ponieważ składając rezygnację ze swojej funkcji dał sygnał pozostałym ministrom do otwartego protestu wobec prowadzonej przez Johnsona polityki. Rishi Sunak przegrał z Liz Truss prawybory Partii Konserwatywnej (stało się to jednak głównie przez głosy członków partii niebędącymi parlamentarzystami, ponieważ wśród posłów od początku posiadał przewagę). Obecnie, jego gabinet składa się z osób z różnych skrzydeł Torysów – ma to na celu złagodzić podziały wewnątrz partii i zapewnić jej przynajmniej pozorną jedność i harmonię. Składa się również z osób, które pełniły swoje stanowisko już u jego poprzedników (skład głównych czterech resortów pozostał bez zmian), poza drobnymi roszadami takimi jak nowa funkcja dla Granta Shappsa, który z kilkudniowego szefa MSW stał się ministrem biznesu i Olivera Dowdena, w przeszłości ministra kultury, obecnie ministra – szefa gabinetu.
Podsumowując, kończący się rok był niezwykle wymagający dla Brytyjczyków. Przeżyli dynamiczne zmiany na stanowisku premiera i śmierć monarchini, stanowiącej fundamentalny element ich świata. Ponadto są świadkami potężnego kryzysu gospodarczego, z którym walka (o ile poprowadzona skutecznie) zajmie długie miesiące. Niezwykle ważnym i jednocześnie ciekawym zagadnieniem, któremu warto się przyglądać, będzie proces decyzyjny, jaki stoi przed rządem w Londynie w najbliższym czasie.

