KomentarzPolska

Wotum nieufności dla ministra Czarnka obalone – opinia

Trzynastego kwietnia na 74. posiedzeniu Sejmu odbyło się głosowanie nad wnioskiem o wyrażenie wotum nieufności wobec Ministra Edukacji i Nauki – Przemysława Czarnka. Wynikiem 231 głosów „przeciw” do 218 głosów „za” minister zachował stanowisko. Klęska opozycji, z punktu widzenia różnicy w głosach oczywista, w tym przypadku ma drugi, poważniejszy wymiar.

Z sondażu przeprowadzonego na początku lutego i opublikowanego przez „Rzeczpospolitą” wynikało, że ok. 55% respondentów zgadzało się ze zdaniem, że Minister Czarnek powinien podać się do dymisji w związku „z przekazaniem 40 mln złotych na zakup lub remont nieruchomości dla organizacji bliskich PiS”. Przeciwnego zdania było prawie 29% biorących udział w sondażu. Mimo głośnej afery, wielotygodniowego budowania linii ataku przez media i polityków, poparcia ZNP, wielu kontrowersyjnym wypowiedzią, w chwili, gdy możliwe było punktowanie wszystkich błędów, Przemysław Czarnek zatriumfował. Nie w głosowaniu, ale na sejmowej mównicy. Budowana konstrukcja krytyki ministra runęła niczym domek z kart, dzięki siedmiostronicowemu wnioskowi pełnego błędów merytorycznych i ogólnych oskarżeń pod adresem Ministra Edukacji, głównie opartych na podłożu światopoglądowym. Nie jest trudną sztuką wypunktować błędy i wady Przemysława Czarnka na jego stanowisku, mimo to proste zadanie przerosło opozycję i uczyniło z niego bohatera Prawa i Sprawiedliwości, który stoi na straży fundamentalnych wartości uznawanych przez prawicę, człowieka utwardzającego żelazny elektorat PiS-u. W szesnastominutowym wystąpieniu szef resortu edukacji wykazał liczne absurdy i manipulacje zawarte we wniosku. Stał na mównicy niczym gladiator na środku areny, pośród krzyków i braw. Nie oznacza to, że i w jego przemówieniu nie padły słowa, które można nazwać manipulacją. Sam fakt sprowadzania edukacji czysto do nakładów finansowych jest absurdalny i stanowi cząstkę problemów związanych z polską edukacją – w tym przypadku wystarczył on jednak w zupełności.

*Nie zdziwię się, jeśli po tym głosowaniu zaufanie dla Przemysława Czarnka wzrośnie. Chciałbym zaznaczyć, że nie jest to tekst, którego celem jest gloryfikacja ministra, a ukazanie nieudolności i słabości opozycji, w której za ten wniosek powinny spaść głowy. Na kilka miesięcy przed wyborami partie w kontrze do PiS-u i jego partnerów, uruchamiają tryb robienia absolutnie wszystkiego, aby nie wygrać jesiennych wyborów i sprezentować mało-Zjednoczonej Prawicy kolejną kadencję. Problemów z krytyką Ministra Czarnka zupełnie nie rozumiem. Choć podejrzewam, że bierze się ono z kompletnego niezrozumienia instytucji szkoły na etapie innym niż edukacja wyższa. Paradoksalnie ten sam reprezentuje minister, co widać i słychać w wywiadach.

Opozycja porusza się w swego rodzaju bańce. Obrazują to tweety i inne wiadomości w portalach społecznościowych, które dalej skupiają się na ogólnych i nieprecyzyjnych oskarżeniach, odrzucając fakt własnej klęski.

W wystąpieniu padła zapowiedź likwidacji „Karty Nauczyciela”. Jest to postulat kontrowersyjny, ale zawsze, gdy pojawia się w przestrzeni publicznej traktowany jest hasłowo. Pytanie, co w zamian dla nauczycieli? Dokument, do którego pedagodzy czują zarówno miłość i nienawiść, może okazać się kluczem do pozyskania głosów kadr nauczycielskich w następnych wyborach.

Shares:

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *