Oscary 2024 – Nominacje
Razem z nowym rokiem przywitała nas pełna lista filmów nominowanych do tegorocznej, już 96 ceremonii rozdania Oscarów. Dla polskich fanów kinematografii wielkim szokiem był brak filmu „Chłopi” reżyserii Doroty Kobieli-Welchman i Hugha Welchmana w żadnej z nominowanych kategorii.
Nie da się ukryć, że liderami tegorocznej ceremonii będą głównie same amerykańskie pozycje: „Oppenheimer” Christophera Nolana, „Czas krwawego księżyca” Martina Scorsese ‘a i „Biedne istoty” Giorgosa Lanthimosa. Produkcje te rozbiły bank, zdobywając największą liczbę nominacji (film Nolana zdobył ich najwięcej, bo aż trzynaście), a zarazem wyszły na prowadzenie w wyścigu o najważniejszą nagrodę przemysłu filmowego. Jednak, dlaczego polski hit kinowy, „Chłopi” reż. Doroty Kobieli i Hugha Welchmana nie znalazł się między nimi?
Mimo wielkiej popularności, jaką cieszyli się „Chłopi” w Polsce, produkcja nie została równie wysoko oceniona za wielkim morzem, jak wielu oczekiwało. Jednym z możliwych powodów, dlaczego polska adaptacja powieści Władysława Reymonta nie cieszyła się tak dużym zachwytem na zachodzie, jest różnica kulturowa między Polską a Ameryką. Okazało się, że problemy starej polskiej wsi, uciążliwych tradycji i zasad społecznych nie znalazły tam równie wysokiego zaciekawienia co w naszej ojczyźnie. Ba! W niektórych kręgach amerykańskich krytyków polska adaptacja filmowa została tak opacznie zrozumiana, że wręcz otrzymała falę krytyki za swoje „staromodne” podejście! (Jessica Kiang z „Variety”).
Ale dlaczego „Chłopi” nie dostali, chociaż nominacji za tę piękną animację albo kultową już muzykę? Prawdopodobnie dlatego, że ceremonia rozdania Oscarów w Ameryce jest trochę jak „konkurs popularności” – oczywiście nie jest to jedyne kryterium, ale na pewno bardzo pomaga, jeśli o filmie nominowanym się dużo mówi. Dlatego brak zrozumienia konceptu „Chłopów” jako dzieła jest równoznaczny z brakiem popularności, a co za tym idzie z brakiem nominacji.
Szczęśliwie, podczas tegorocznej gali, honoru naszego kraju broni brytyjsko-polska koprodukcja, „Strefa interesów”, reż. Jonathana Glazera. Dokument zdobył aż 5 nominacji w tym w głównej kategorii za najlepszy film roku! Niestety, wśród nominowanych brakuje Łukasza Żala, który był autorem zdjęć, jednak jak to się mawia: lepszy rydz niż nic.
Pozytywnym akcentem jest również fakt, że Joanna Kulig, aktorka znana m.in. z „Zimnej Wojny”, została w tym roku członkiem Amerykańskiej Akademii Filmowej i Wiedzy Filmowej. Jest to powód do świętowania dla fanów polskiej kinematografii, ponieważ oznacza to, że aktorka będzie od teraz jedną z osób odpowiedzialnych za wybór filmów nominowanych do Oscarów.
Grono Amerykańskiej Akademii Filmowej powiększa się co roku o osoby, których wkład w rozwój kina jest znaczący. Często są to twórczynie i twórcy z Oscarami na koncie czy przynajmniej z nominacjami do tej nagrody. Kandydatki i kandydatów do Akademii zgłasza jej zarząd. Członkostwo w organizacji jest dożywotnie, jednak może zostać odebrane. Wśród wykluczonych z jej grona znaleźli się m.in. Harvey Weinstein czy Bill Cosby. Obecnie Amerykańska Akademia Filmowa ma około 10 tysięcy członków, ale z pewnością jesteśmy na dobrej drodze, aby w przyszłości zobaczyć więcej polskich produkcji wyróżnionych na wielkim, hollywoodzkim ekranie.
W tym roku, o Oscara za najlepszy film rywalizują ze sobą: „American Fiction”, „Anatomia upadku”, „Barbie”, „Przesilenie zimowe”, „Czas krwawego księżyca”, „Maestro”, „Oppenheimer”, „Poprzednie życie”, „Biedne istoty” i „Strefa interesów”. 96 ceremonia rozdania Oscarów odbędzie się w nocy z 10 na 11 marca (niedziela, poniedziałek) czasu polskiego w Dolby Theatre w Hollywood. Wydarzenie będzie można oglądać na żywo na niektórych platformach streamingowych.
Kadr z filmu „Chłopi” w reżyserii DK Welchman i Hugh Welchmana

