Eurowizja, apolityczny europejski festiwal który zachwyca nas już od około 70 lat Wydarzenie które, sprawia że może zaskoczyć nas skromność Salvadora Sobrala, jak i gra Alexandra Rybak na skrzypcach. Warto również docenić umiejętności wokalne Loreen. Jednak czy jest to na pewno apolityczny festiwal? Czy to założenie da się wprowadzić w życie? O co chodzi z aferą dotyczącą piosenki Izraela?
Zgodnie z regulaminem EBU (Europejskiej Unii Nadawców), która z krajowymi telewizjami publicznymi co roku organizuje Konkurs Piosenki Eurowizji, wydarzenie musi być apolityczne.
“ESC jest wydarzeniem nie politycznym. Wszyscy uczestniczący nadawcy, w tym nadawca-gospodarz, są odpowiedzialni za zapewnienie podjęcia wszelkich niezbędnych środków w ramach swoich delegacji i zespołów w celu ochrony interesów i integralności ESC oraz upewnienia się, że ESC w żadnym wypadku nie zostanie upolitycznione i/lub zinstrumentalizowana i/lub w jakikolwiek inny sposób zhańbione.”
Nie analizując słowa apolityczność i czy słuszna była wygrana “Stefanii” w 2022, warto rozważyć czy piosenka “Mama ŚĆ” nie neguje idei konkursu. Mimo tych przykładów, EBU stara się trzymać rękę na pulsie. Widać to chociażby od 2022 r. po wykluczeniu Białorusi i Rosji z konkursu.
Tak samo w tym roku, strażniczka dobrego show nie odpuszcza. Zagroziła ona bowiem albo dyskwalifikacje w tym roku piosenki “October Rain” lub zmianę tekstu. Izrael pomimo początkowego sprzeciwu Ebu i możliwego bojkotu Islandii, zmienił tekst jak i tytuł na “Hurricane”. Pomimo osobistej opinii o bardzo dobrym wokalu i produkcji piosenki, warto mieć z tyłu głowy wojnę izraelsko-palestyńską. Jej cele i aktualne działania.
Piosenka “Hurricane”, wydana ponad tydzień temu osiągnęła na youtubie 2,4 miliony wyświetleń. Jest to aktualnie jedna z najczęściej wyświetlanych utworów podczas tej edycji konkursu. Zdobyła tyle samo, co polski kandydat “The tower” opublikowany miesiąc temu.
Fot. Eurovision.tv/Ran Yehezkel – KAN

