W 2002 roku, po 16 latach polska reprezentacja pojechała na Mundial. Wisła Kraków w 2003 roku dotarła do 1/8 finału Pucharu UEFA. Początek XXI wieku to okres, kiedy polskie kluby zaczęły częściej sięgać po zagranicznych trenerów. Trend ten dotknął także reprezentację, której selekcjonerem został w 2006 roku Holender Leo Beenhakker. Z zatrudnianiem portugalskich trenerów wiążą się ciekawe i często groteskowe sytuacje.
Ricardo Sa Pinto, czyli furiat, który pogrążył Legię
Ricardo Sa Pinto był trenerem Legii Warszawa od sierpnia 2018 do kwietnia 2019. Portugalczyk przejął klub w wyjątkowo niekorzystnym momencie. Na przełomie lipca i sierpnia stołeczny klub odpadł w eliminacjach Ligi Mistrzów. Legii została walka o fazę grupową Ligi Europy. Przeciwnikiem Legii w trzeciej rundzie fazy eliminacyjnej był luksemburski zespół F91 Dudelange. Klub ze stolicy prowadził wówczas Aleksandar Vuković. Mimo że Legia nie miała wówczas dobrej passy zarówno w Ekstraklasie, jak i europejskich pucharach, to oczekiwano, że pokonanie mistrza Luksemburga będzie formalnością. Jednak tak nie było. Pierwszy mecz drużyny rozegrały w Warszawie. Legia przegrała wówczas 1:2. W oczach wielu kibiców, była to największa kompromitacja w polskiej piłce klubowej. Zresztą wypominana Legii do dziś. Porażka z Dudelange była potwierdzeniem słabej dyspozycji mistrza Polski. Trener Aleksandar Vuković został zwolniony. Jego następcą został Portugalczyk Ricardo Sa Pinto.
Sa Pinto rozpoczął swoją trenerską karierę w 2012 roku od prowadzenia Sportingu Lizbona. Łącznie prowadził 8 klubów. Każdy prowadził średnio mniej niż 10 miesięcy, co jak na standardy piłkarskie jest krótkim okresem. Trwało to do sierpnia 2018 roku, kiedy objął warszawską drużynę. Zastanawiam się co kierowało Prezesem Legii, który chciał zatrudnić Portugalczyka i podpisał z nim aż trzyletni kontrakt. Współpracę z Legią Sa Pinto rozpoczął od rewanżowego meczu z Dudelange. Portugalczyk miał uratować honor polskiej piłki klubowej. Jednak stołeczna drużyna nie odrobiła bramkowej straty i odpadła z Ligi Europy. Już na pomeczowej konferencji nowy trener Legii zdążył pokazać swój temperament zarzucając sędziemu stronniczość: „Nie wygraliśmy, bo sędzia nam na to nie pozwolił. Uważam, że arbiter przepchnął Dudelange do kolejnej rundy”.
Impulsywność trenera udzielała się także w kontaktach z dziennikarzami. Dziennikarka Przeglądu Sportowego Iza Koprowiak, która krytykowała metody trenera, mówiła np. że daje on zbyt surowe kary dla piłkarzy, nieodzwierciedlające ich winy. Sa Pinto użył wobec dziennikarki poniższych słów: „Dopóki nie będziesz szanować Legii, moich piłkarzy i sztabu, nie zadasz mi żadnego pytania. Możesz tu być i słuchać, ale nie będziesz już mówić”. Postawa trenera pokazała, że jest bardzo wrażliwy na krytykę i do kwestii go dotykających podchodzi bardzo emocjonalnie.
Krytycznie oceniam także relacje Sa Pinto z piłkarzami. Z pierwszego składu Legii zostali odsunięci Arkadiusz Malarz i Krzysztof Mączyński. Piłkarze zasłużeni dla Legii, a drugi z wymienionych także dla polskiej reprezentacji. Obydwaj grali od tego momentu w trzecioligowych rezerwach. Przykry jest fakt, że w obydwu przypadkach decyzja o odsunięciu z pierwszej drużyny nie była uzasadniona i powodem były prawdopodobnie relacje z trenerem, a nie boiskowa dyspozycja. Do nietypowych zachowań Portugalczyka należało także zamykanie treningów i sparingów, a także kontrola dziennikarzy (nawet tych klubowych), którzy przyjechali zrelacjonować zgrupowanie stołecznej drużyny. Pokazuje to, że Sa Pinto był nieufny, nawet dla ludzi związanych z Legią. Sa Pinto nie osiągał z Legią zadowalających wyników i po niecałych 8 miesiącach został zwolniony. Posadę stracił 1 kwietnia, czyli w Prima Aprilis. Dzień jego zwolnienia odzwierciedla całą jego pracę dla warszawskiego zespołu, którą można nazwać jednym wielkim żartem.
Paulo Sousa, czyli człowiek, który oszukał 40 milionów Polaków
Portugalskim trenerem, który zostanie zapamiętany przez polskich kibiców na długo jest z pewnością Paulo Sousa. Ten szkoleniowiec w swojej karierze prowadził m.in. takie drużyny jak Fiorentina czy Girondins Bordeaux. Jednak największą popularność przyniósł mu fakt, że w styczniu 2021 r. objął piłkarską reprezentację Polski. Od początku dał się poznać polskim kibicom jako człowiek elokwentny, kulturalny i znający polską historię. Na pierwszej konferencji prasowej przywitał się z dziennikarzami słowami papieża Jana Pawła II: „Modlę się z wami, aby nigdy się nie poddawać, nigdy nie tracić nadziei, nigdy nie wątpić i aby nigdy nie tracić nadziei. Nie bójcie się”.
Polska kadra pod wodzą Paulo Sousy grała dobrze w ofensywie, lecz traciła sporo bramek. Potrafiliśmy tracić bramki z kadrami słabymi piłkarsko tj. San Marino i Andora, z drugiej jednak strony przeciwstawiliśmy się piłkarskim potęgom tj. Anglii i Hiszpanii., remisując z nimi. Przede wszystkim wrócił jednak dobry styl w grze naszej drużyny narodowej, czego brakowało kadrze w ostatnich miesiącach pod wodzą Adama Nawałki i praktycznie przez cały okres, kiedy selekcjonerem był Jerzy Brzęczek.
Pod wodzą Sousy nie wyszliśmy z grupy na EURO, jednak zadowalający styl gry sprawił, że Portugalczyk dostał możliwość dalszej pracy z reprezentacją. W eliminacjach do Mundialu w Katarze zajęliśmy planowane drugie miejsce i awansowaliśmy do baraży, które miały odbyć się w marcu 2022 r. W barażach mieliśmy zagrać z Rosją, a w razie ewentualnego zwycięstwa naszym rywalem miała być Szwecja lub Czechy. W narodzie było czuć wiarę i optymizm, że zagramy na Mundialu, gdyż rywale byli w naszym zasięgu. Pod koniec grudnia 2021 roku piłkarskie media zaczęły obiegać nieoczekiwane informacje, że zatrudnieniem Paulo Sousy zainteresowany jest brazylijski klub Flamengo. Informacją tą zdziwieni byli zarówno brazylijscy jak i polscy kibice. Jednak 27 grudnia 2021 r. zatrudnienie Sousy w Flamengo stało się faktem, a Sousa zostawił drużynę narodową przed jej najważniejszymi meczami.
Postawa jaką zaprezentował Portugalczyk jest rzadko spotykana w zawodowym futbolu. Zazwyczaj to praca z reprezentacją jest czymś nobilitującym, jednak Sousa wolał porzucić pracę w reprezentacji narodowej na rzecz pracy w klubie. O zachowaniu byłego już wówczas selekcjonera było głośno w polskich mediach sportowych. Redaktor Tomasz Ćwiąkała nagrał kilkudziesięciominutowy film, w którym opowiedział w języku portugalskim o postawie trenera. Grupą docelową filmu byli kibice brazylijskiego Flamengo, w którym pracę miał rozpocząć Sousa. Natomiast znany komentator Mateusz Borek powiedział słowa: „Chłopie, ty się zastanów, ty okłamałeś 40 milionów Polaków”. Sousa opuszczał Polskę w cieniu skandalu i przez wielu, do dziś jest uważany za zdrajcę. Uważam, że odejście Portugalczyka uderzyło w dumę polskiego kibica i pokazało, że polska reprezentacja piłkarska nie była przez niego poważnie traktowana.
Fernando Santos, czyli wypalony trener na stanowisku selekcjonera
Kolejnym portugalskim trenerem, który z pewnością także nie zostanie dobrze zapamiętany przez polską opinię publiczną jest Fernando Santos. Portugalczyk objął polską kadrę w styczniu 2023 r. 68 letni wówczas szkoleniowiec miał bogatą przeszłość trenerską. Prowadził tak uznane drużyny jak FC Porto czy Benfikę Lizbona. Dostąpił także zaszczytu prowadzenia reprezentacji narodowych w latach 2010-2014 prowadził Grecję, a w latach 2014-2022 prowadził kadrę Portugalii, z którą w 2016 roku zdobył mistrzostwo Europy. Nic więc dziwnego, że z osobą nowego selekcjonera wiązały się spore nadzieję.
Rzeczywistość nie okazała się jednak zbyt kolorowa. Już pierwszy mecz reprezentacji pod wodzą nowego selekcjonera okazał się nieudany. Polska przegrała w Pradze mecz eliminacyjny do EURO 2024 z Czechami 1:3 czym mocno utrudniła sobie drogę na turniej. Następne mecze: eliminacyjny z Albanią i towarzyski z Niemcami były wygrane i wydawało się, że reprezentacja idzie w dobrym kierunku. Kilka dni po zwycięstwie z naszym zachodnim sąsiadem kadra pojechała do Kiszyniowa na mecz z Mołdawią-outsiderem grupy eliminacyjnej. Polska weszła dobrze w mecz i po I połowie prowadziliśmy 2:0. Wszystko co najgorsze spotkało polską kadrę w II połowie, kiedy straciliśmy 3 bramki i przegraliśmy z Mołdawią 2:3. Tym meczem, reprezentacja nie tylko utrudniła sobie drogę na EURO, ale także straciła zaufanie wielu kibiców. Co ciekawe największa fala niezadowolenia wylała się nie na trenera, lecz na piłkarzy. Gwoździem do trumny były słowa polskiego obrońcy Jana Bednarka: „myśleliśmy, że zostało 45 minut i jedziemy na wakacje”. Kadra po porażce z Mołdawią odniosła we wrześniu planowane zwycięstwo z Wyspami Owczymi i porażkę w wyjazdowym meczu z Albanią. Mecz ten praktycznie zamknął drogę na bezpośredni awans Mistrzostw Europy. 3 dni po tym meczu Fernando Santos został zwolniony.
Santos podobnie jak Sa Pinto i Paulo Sousa nie pozostawił po sobie dobrej opinii wśród dziennikarzy i kibiców. Przede wszystkim nie podołał czysto sportowo przegrywając najważniejsze mecze. PR-owo także nie prezentował się najlepiej. Podczas prowadzenia drużyny narodowej wolał spędzać czas w swojej ojczyźnie niż w Polsce. Po ponad roku od zwolnienia do opinii publicznej wyszły ciekawe fakty na temat Portugalczyka, a dokładnie na temat jego zachowania. Selekcjoner bardzo często pluł nie zważając za bardzo na ludzi wokół. Pluł zarówno przy piłkarzach, jak i przy wysoko postawionych osobach w polskiej piłce. Miał także problemy z higieną. Anonimowi rozmówcy Przeglądu Sportowego przyznają, że od Santosa po prostu śmierdziało. Portugalczyk nadużywał także wulgaryzmów. Uważam, że zatrudnienie Fernando Santosa było dużym niewypałem. Portugalczyk kompletnie nie sprawdził się na stanowisku selekcjonera. Z perspektywy czasu widać, że ego przewyższało jego kompetencje.
Gonçalo Feio, czyli trener, którego bronią tylko wyniki
Gonçalo Feio-obecny szkoleniowiec Legii Warszawa (stan na grudzień 2024). Choć jest trenerem pochodzącym z zagranicy to poświęcił się pracy w Polsce. Od 2010 roku z krótką przerwą w 2019 r., kiedy zatrudnił go grecki AO Ksanti, jego pracodawcami były polskie kluby. Swoją przygodę szkoleniową zaczynał w Legii Warszawa, czyli klubie, w którym obecnie jest pierwszym trenerem. W latach 2010-2014 prowadził grupy młodzieżowe, a w latach 2014-2015 był analitykiem materiałów wideo w pierwszej drużynie. W następnych latach pracował w takich polskich klubach jak Wisła Kraków i Raków Częstochowa. Piłkarska Polska usłyszała jednak o Portugalczyku, kiedy został pierwszym trenerem Motoru Lublin. Co ciekawe w przypadku tego portugalskiego trenera za popularnością szły zarówno dobre wyniki, jak i kontrowersyjne zachowania. Sprawiło to, że Feio przez wielu był kochany, a przez wielu wręcz nienawidzony.
Portugalczyk przejmował Motor Lublin 19 września 2022 r., kiedy klub był na ostatnim miejscu w tabeli II ligi. Na 11 rozegranych kolejek II ligi klub odniósł aż 6 porażek. Zatrudnienie Feio było strzałem w dziesiątke. Klub już do końca rozgrywek piął się w górę ligowej tabeli i zajął 6 miejsce, które dało możliwość gry w barażach do I ligi. W nich klub z Lublina wyeliminował Kotwicę Kołobrzeg i Stomil Olsztyn i po 13 latach wrócił na zaplecze Ekstraklasy.
W tle walki zespołu o I ligę, Gonçalo Feio dał się poznać opinii publicznej jako człowiek porywczy. W marcu 2023 roku, kiedy klub gonił czołówkę II ligi, trener zespołu wdał się w konflikt z prezesem klubu Pawłem Tomczykiem. Portugalczyk rzucił w skroń prezesa kuwetką na dokumenty. Spowodowało to, że Tomczyk zalał się krwią i trafił do szpitala. Przyczyną konfliktu była postawa Portugalczyka, wobec rzeczniczki klubu, którą obrażał, a w której obronie stanął Tomczyk. Naturalny wydawał się fakt, że Portugalczyk zostanie dyscyplinarnie zwolniony. Stało się jednak kompletnie inaczej. Dwa dni po feralnym wydarzeniu, odbyła się konferencja prasowa z właścicielem Motoru Lublin, który stanął w obronię Feio i postanowił, że pozostanie on na stanowisku trenera. Natomiast prezes Tomczyk został odsunięty na trzy miesiące od pracy w klubie. W wyniku tego nieoczekiwanego zwrotu dotychczasowy prezes Paweł Tomczyk złożył wypowiedzenie. Wpływ na te okoliczności miały różne czynniki. Przede wszystkim Feio broniły wyniki. Był to okres kiedy był na dobrej drodze, żeby awansować do I ligi, co jak się później okazało stało się faktem. Po drugie Feio miał zaufanie wśród kibiców, którzy nawet w obliczu sytuacji, w której trener ewidentnie zawinił stanęli w jego obronie i zebrali się pod stadionem, żeby okazać z nim solidarność
Nie był to jednak ostatni wybryk Portugalczyka w klubie z Lublina. Na początku lipca 2023 r., kiedy przygotowywał się z drużyną do pierwszego po 13 latach sezonu w I lidze, zwyzywał kierownika drużyny Dariusza Baryłę. Za Baryłą wstawił się jeden z asystentów trenera Przemysław Jasiński w efekcie czego obydwoje nie pojechali na obóz przygotowawczy. Dwa tygodnie później doszło do kolejnej awantury z udziałem Portugalczyka. Tym razem używał wulgaryzmów w obecności dzieci na parkingu pod budynkiem klubu. Mimo pozaboiskowych skandali, Portugalczyka ponownie obroniły wyniki. Motor Lublin świetnie rozpoczął sezon w I lidze i od początku plasował się w górze tabeli. Kryzys przyszedł na wiosnę, kiedy drużyna nie wygrała ani jednego z trzech meczy. Feio 18 marca 2023 roku postanowił podać się do dymisji, a już na początku kwietnia został nowym trenerem Legii Warszawa. Po 6 latach od zatrudnienia Ricardo Sa Pinto, Legia sięgnęła po innego portugalskiego trenera. Feio podobnie jak jego rodak był trenerem z przeszłością budzącą duże kontrowersje. Dotychczasowa praca Portugalczyka pokazuje, że sportowo znów się broni, jednak jego zachowanie nadal pozostawia wiele do życzenia. W sierpniu Legia zagrała mecz z Broendby Kopenhaga, po którym portugalski trener pokazał duńskim kibicom środkowy palec, natomiast do sztabu trenerskiego drużyny z Kopenhagi powiedział, że mogą wracać do domu. Doszło wówczas do awantury, w której przepychali się członkowie sztabu, a także piłkarze. Feio tłumaczył, że jego zachowanie było odpowiedzią na prowokację ze strony duńskich kibiców. Mimo takiego zachowania Portugalczyk nie został zwolniony i dalej prowadzi stołeczny klub. Obecnie Legia pod wodzą Feio radzi sobie świetnie w Lidze Konferencji Europy, a trenera bronią wyniki i nic nie wskazuje, by miał opuścić warszawską drużynę.
Uważam, że zachowania trenera są nie do przyjęcia w przestrzeni publicznej, a kluby powinny podjąć bardziej stanowcze kroki wobec Portugalczyka. W ten sposób daje się przyzwolenie na podobne zachowania wśród innych trenerów. Jeśli jednak patrzymy tylko i wyłącznie na wyniki to Feio jest jednym ze skuteczniejszych trenerów w polskiej piłce w ostatnich latach i uważam, że w przyszłości będzie trenował także zagraniczne kluby.
Portugalscy trenerzy, czyli co ich łączy?
Jeśli miałbym znaleźć cechy, które łączą wszystkich wymienionych wyżej trenerów to z pewnością są to emocjonalność i spryt. Emocjonalność zdecydowanie odnosi się do południowej mentalności. Portugalscy trenerzy byli często wybuchowi, a czasami wręcz chamscy. Jedynie Paulo Sousa, uchodzi za trenera bardziej stonowanego. Nie można jednak zarówno mu jak i pozostałym trenerom odmówić sprytu. Mimo że odchodzili ze swoich drużyn często w cieniu skandalu, potrafili się odnaleźć na rynku piłkarskim i w krótkim czasie znajdowali pracę w utytułowanych klubach.
Fot. PZPN

