Nie tak dawno temu, w nie tak odległej krainie, doszło do straszliwej bitwy. Była to wojna domowa, lecz nie używano mieczy ani karabinów. Była to bitwa na ceny. Wszystko zaczęło się niewinnie…
Początek wojny: Wojna o masło
Pani Jadzia otrzymała SMS-a: „W poniedziałek 5.02 w Biedronce masło extra Mleczna Dolina 200g za 2,95 zł/szt (przy zakupie 3 sztuk, z kartą Moja Biedronka, limit 6 sztuk). W Lidlu 16% drożej niż w Biedronce – masło Pilos 200g za 3,45 zł/szt z aplikacją przy zakupie 3 sztuk. Oferta Lidl z gazetki. Dodatkowo w Biedronce 20 zł rabatu od razu przy wydatku min. 299 zł z kartą Moja Biedronka. Tylko 5.02.”
Pani Jadzia krzyknęła do swojej córki: – Ela, jakaś Biedronka do mnie pisze. Piszą, że masło wychodzi taniej.
– Naprawdę? – odkrzyknęła Ela.
– Tak.
– To idziemy do Biedronki.
Wszyscy klienci, którzy otrzymali ten SMS, ruszyli do Biedronki. Co to była za kolejka! Za czym ona stała? Z pewnością nie po szarość, bo przecież masło kosztowało tylko 2,95 zł za sztukę. Wojna rozpoczęła się na dobre. Lidl nie pozostał bierny. Podjął rzuconą rękawicę – a w tym przypadku masło – i tego samego dnia oferował je o 10 groszy taniej niż Biedronka. Cena 2,85 zł była tak kusząca, że pani Jadzia wraz z córką, po zakupie trzech maseł w Biedronce, wróciły jeszcze po kilka sztuk do Lidla.
Królestwo za papier
Tego samego dnia, po upieczeniu pysznej szarlotki, pani Jadzia otrzymała kolejnego SMS-a: „W poniedziałek 5.02 w Biedronce papier toaletowy Queen, 40 rolek, 25,99 zł/opak., a w Lidlu 11% drożej niż w Biedronce – papier toaletowy Floralys, 40 rolek, 28,99 zł/opak. Oferta Lidl z gazetki. A do tego w Biedronce 20 zł rabatu od razu, jeśli wydasz min. 299 zł z kartą Moja Biedronka. Tylko 5.02.”
Oferta była limitowana, więc trzeba było biec, ile sił w nogach. Tak przynajmniej uważała pani Jadzia. SMS-y pojawiały się jeden za drugim, promocja za promocją. Absurd gonił absurd, ale grzechem byłoby nie skorzystać z takich okazji. Kiedy pani Jadzia zdobyła upragniony papier, w Biedronce ustawił się długi sznur osób z tym samym towarem. Niektórzy mieli wózki wypchane po brzegi.
– Zupełnie jak za PRL-u – odezwała się jakaś pani.
– Powinni wymyślić nowy hymn dla ludzi stojących w kolejkach w supermarketach – wtórował jej ktoś z tłumu.
Kiedy pani Jadzia wreszcie kupiła papier, odetchnęła z ulgą i wróciła do domu. Ledwo usiadła na fotelu, a już przyszedł kolejny SMS, tym razem o promocji na jajka Kinder Niespodzianki.
– Ela, Kinder Niespodzianki są tańsze – zawołała.
– Już wystarczy tego szaleństwa – odpowiedziała Ela.
SMS-y jednak nie przestawały przychodzić. Biedronka ogłaszała, że wszystko ma taniej, łącznie z tulipanami.
Byś sam nie mógł myśleć…
Pewnego dnia Lidl obniżył cenę wódki do 9,99 zł. Biedronka nie pozostała dłużna i również wprowadziła taką promocję. Sąsiad pani Jadzi i Eli, który bardzo lubił pić, kupił 10 butelek i poczęstował kolegów. Sąsiadki widziały go potem leżącego na ławce. Ela zanuciła piosenkę Kultu:
„Tak dużo, dużo, dużo
Dużo, dużo, dużo, dużo wódki,
Bo im tylko o to chodzi, abyś sam sobie szkodził,
Abyś sam nie mógł myśleć, abyś sam nie mógł chodzić.”
Najtańszy sklep
Babcia Jadzia nie zwracała uwagi na promocje ani przychodzące SMS-y. Pewnego dnia po prostu poszła do sklepu po potrzebny produkt. Okazało się, że znowu trafiła na promocję. Stojąc w sklepie w długiej kolejce, przypomniał jej się wiersz Tadeusza Różewicza „Kochani ludożercy”:
„kochani ludożercy
nie wykupujcie wszystkich
świec, sznurowadeł i makaronu
nie mówcie odwróceni tyłem:
ja, mnie, mój, moje
mój żołądek, mój włos,
mój odcisk, moje spodnie,
moja żona, moje dzieci,
moje zdanie.”
Pani Jadzia pomyślała, że w życiu chodzi nie o posiadanie, ale o bycie człowiekiem. Niektóre wojny po prostu nie mają sensu.

