13 lat temu doszło do jednego z najbardziej tragicznych wydarzeń w historii III Rzeczpospolitej. Było to wydarzenie, na skutek którego śmierć poniosło 96 osób, w tym para prezydencka, posłowie, senatorowie, wojskowi, duchowni, a także obsługa samolotu. Było to wydarzenie, które zjednoczyło podzielone, jak zwykle, polskie społeczeństwo. Było to wydarzenie, które pokazało, że Polacy potrafią być razem i zapomnieć na chwilę o tym, co ich różni. Było to wydarzenie, które stało się później punktem zapalnym polskiej polityki i spolaryzowało scenę polityczną aż do dnia dzisiejszego.
Chyba każdy z nas pamięta, co robił 10 kwietnia 2010 roku około godziny 9:00. Cała Polska pogrążyła się w żałobie, w głuchej, wymownej ciszy. Nie było miejsca na spory, podziały. I tak jak w Smoleńsku zginęli ludzie różniący się poglądami i przynależnością partyjną, tak my, tak inni i tak na co dzień podzieleni, w zadumie przeżywaliśmy te trudne momenty polskiej historii, będąc wspólnotą. Szybko to się jednak zmieniło…
Wspólny kondukt żałobny zastąpiła żarliwa dyskusja o zasadności pochowania pary prezydenckiej na Wawelu. Wspólne uczczenie pamięci osób, które tragicznie zginęły, zamieniło się w comiesięczne, propagandowe wiece partyjne. Współpracę polityków zagłuszyły oskarżenia z mównicy sejmowej, iż opozycja („kanalie”) zamordowała prezydenta Lecha Kaczyńskiego. Nagrano „arcydzieło” polskiej kinematografii- karykaturalny przekaźnik teorii spiskowych pt. „Smoleńsk”. Mieliśmy kosztowne komisje śledcze, które de facto nie wykazały nic. Znów zaczęliśmy na siebie szczuć, gardzić sobą i dzielić się od nowa. Od tamtego momentu nie ma już kultury politycznej w naszym państwie. Nie ma na nią miejsca w kraju, w którym na tragedii tylu rodzin, które w tych ciężkich chwilach pragnęły spokoju, buduje się politykę.
Uczcijmy pamięć tych, którzy tragicznie zginęli w katastrofie lotniczej 10 kwietnia 2010 roku. W tej zadumie połączmy się znów jako jeden naród.

