EuropaKomentarz

Czy Erdogan może spać spokojnie?

Już 14 maja w Turcji odbędą się przedterminowe wybory zarówno prezydenckie, jak i parlamentarne. Pierwotna data była wyznaczona na 18 czerwca, jednak już w styczniu obecna koalicja rządząca składająca się z Partii Rozwoju i Sprawiedliwości (AKP) oraz Partii Ruchu Nacjonalistycznego (MHP), poinformowała o formalnym wniosku o przedterminowe wybory, który zamierza złożyć do Najwyższej Komisji Wyborczej. Wybory odbędą się w warunkach ostrego napięcia społeczno-politycznego, na który ma niezaprzeczalnie wpływ ciągnący się od lat, kryzys walutowy, który przełożył się na najwyższą inflację w Europie, wynoszącą w lutym bieżącego roku 55,18%. Ponadto Turcję dotknęły trzęsienia ziemi, w których życie straciło ponad 45 tyś. osób. To, wraz z dynamicznie rozwijającą się sytuacją międzynarodową oraz sporem Turcji z NATO, negatywnie wpływa na sytuację w państwie. O funkcję prezydenta, bez większego zaskoczenia, będzie ubiegał się Recep Tayyip Erdoğan z AKP, dla którego byłaby to trzecia kadencja z rzędu. Ogłoszenie przez niego przedterminowych wyborów było taktycznym zagraniem. Jeśli prezydent formalnie nie dokończy kadencji, może ponownie startować w wyborach. Naprzeciw wychodzi jednak konstytucja Turcji, która wyraźnie mówi tylko o jednej reelekcji. Całe to zamieszanie jest punktem zaczepienia dla opozycji, która ma jeden cel ‒ odsunąć Erdoğana od władzy. Turecki blok opozycyjny składający się z sześciu partii, łączący zarówno środowiska republikańskie, neoliberalne oraz ultranacjonalistyczne, wysunął wspólnego kandydata z centrolewicowej Republikańskiej Partii Ludowej (CHL) – Kemala Kılıçdaroğlu.

Szansa dla opozycji?

Już w 2019 roku, w wyborach lokalnych, burmistrzami największych tureckich miast zostali przedstawiciele opozycyjnej Republikańskiej Partii Ludowej, dając tym samym sygnał konserwatywnej partii rządzącej, że społeczeństwo chce zmian. Najnowszy sondaż, przeprowadzony na początku marca, pokazał niezaprzeczalny odpływ wyborców koalicji rządzącej. Obecny przywódca kraju zwany „sułtanem” przez nieprzychylnych mu, nie może spać spokojnie. Słupki sondażowe pokazują tylko 43% poparcia.. Sondaże nie dają też przewagi narodowo-konserwatywnej partii, która łącznie z MHP może liczyć na 35% głosów. Nawet jeśli Erdoğan utrzymałby fotel prezydenta, a opozycja wygrałaby wybory w parlamencie, jego wpływ na władzę zostałby ograniczony. Obecnie po nowelizacji konstytucji w Turcji obowiązuje system prezydencki. Jednym z planów, jakimi przekonuje wyborców opozycja po wygranych wyborach, jest przywrócenie systemu parlamentarnego, ograniczając tym samym zakres kompetencji prezydenta. Przez 20 lat „panowania”, najpierw jako premier, a następnie pełniąc funkcję prezydenta, Erdoğan wraz ze swoją polityką zmieniał nie tylko wspomniany wcześniej ustrój kraju, ale i jego funkcjonowanie. Dynamicznie zmieniało się znaczenie Turcji na arenie międzynarodowej. Zmianie uległy też kwestie społeczne, chociażby wzmocnienie islamu w narodzie. Jego kilkunastoletni dorobek będzie dużym wyzwaniem w przypadku wygranej opozycji, która w większości chciałaby wrócić do kemalistycznych rozwiązań. Zdecydowanie na niekorzyść opozycji działa jej różnorodność światopoglądowa, która jest powodem napięć miedzy liderami partii i brakiem spójności w działaniach. Aktualna władza sprawnie to wykorzystuje, tak samo jak przypadającą w wybory 100-lecie powstania Republiki Tureckiej i idące za tym postawy pro-islamskie. Na ich korzyść przemawia również doświadczenie w meandrowaniu polityką, chociażby eskalacja konfliktu z Grecją albo Kurdami, który mógłby zmobilizować nacjonalistyczny elektorat do poparcia koalicji. Znane są aresztowania działaczy opozycji, w tym skazanie na 2 lata nowo wybranego w wyborach powszechnych burmistrza Stambułu pochodzącego z CHL. Niezaprzeczalnie aparat państwowy jest w rękach koalicji, która wie jak wykorzystać go na swoją korzyść.

Czy to czas zmian?

Podsumowując, wybory 14 maja należy uważnie śledzić, bo będą one wielkim dniem nie tylko dla Turcji, ale i dla świata. Blisko 84 miliona Turczynek i Turków stoi przed niełatwym wyborem, który przesądzi o dalszej sytuacji w ich kraju. Zapadająca się ekonomicznie Turcja, nawiedzające ją trzęsienia ziemi i stale dynamicznie rozwijająca się sytuacja w Ukrainie nie budują dla niej łatwych czasów. Czy jest to odpowiedni moment na zmiany u władzy? Czy może lepiej dalej ufać budowanej przez lata wizji Erdoğana i AKP? Szukając odpowiedzi na te i inne pytania związane z krajem, warto przyglądać się bieżącym.

Shares:

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *