Informacja o postrzeleniu premiera Słowacji Roberta Fico obudziła wiele emocji na świecie. To od wielu lat pierwszy przypadek postrzelenia przywódcy europejskiego państwa. Jak podają media, postrzelił go 71-letni pisarz Juraj C., który miał mieć powiązania z prorosyjską organizacją Slovenski Branci. Jak sam stwierdził, postrzelił go, bo nie zgadzał się z polityką słowackiego premiera. Tymczasem w Polsce wiele osób zaczęło pisać na różnych portalach społecznościowych, że tak samo powinno się zrobić z premierem Donaldem Tuskiem.
Niestety, hejt w naszym społeczeństwie stał się codziennością, lecz po raz pierwszy wylał się na taką skalę. Nawoływanie do zabójstwa premiera Tuska z powodów czysto politycznych. Sam Donald Tusk odniósł się do tego na portalu X, gdzie pokazał wycinek z pewnego profilu, na którym było napisane ,,Słowacy dali nam dzisiaj przykład co należy zrobić, jeśli Tusk uwali CPK”. Obecnie policja prowadzi kilkadziesiąt postępowań wobec osób, które formułowały groźby wobec premiera o czym mówił szef Kancelarii Prezesa Rady Ministrów Jan Grabiec na antenie TVN24.
Ostatni raz przypadek zamachu na władze Polski miał miejsce ponad 100 lat temu. W roku 1922 Eligiusz Niewiadomski postrzelił pierwszego prezydenta w historii Polski Gabriela Narutowicza. Temu zabójstwu towarzyszyły hasła, że Narutowicz nie jest Polakiem, jest litwomanem pochodzącym z koweńszczyzny, że mieszkał w Szwajcarii. Sam Niewiadomski twierdził jednak, że chciał ratować Polskę, którą gubi Piłsudski. Wcześniej też prasa zorientowana w stronę narodowej demokracji podburzała do zabójstwa, które miało stanowić jakoby wybór Narutowicza był tryumfem żydostwa i nieszczęściem dla Polski.
Przykład Narutowicza jest jak najbardziej trafny. Otóż dzisiaj historia zatacza znów koło, znowu media tworzą atmosferę, która może być legitymizacją takich działań. Nawoływanie do zabójstwa kogoś z powodów politycznych jest nie tylko niemoralne, ale też sprzeczne z zasadami chrześcijaństwa. Wydaje mi się, że kształtowana od małego w niektórych postawa chrześcijańska może dzisiaj wobec takich osób, które grożą obecnemu premierowi może zostać śmiało zakwestionowana. Czy Bóg kazał zabijać? Czy Bóg kazał nienawidzić? Rozumiem, że nie można się zgadzać z linią każdego rządu jest to w demokracji całkowicie naturalne. Według słów Dobrej Nowiny, Ewangelii św. Mateusza, którą pozwolę sobie zacytować, odpowiedź na to znajdujemy w rozdziale 5 wersecie 22:
,,Ale ja wam powiadam, że każdy, kto bez przyczyny gniewa się na swojego brata, będzie podległy sądowi; a ktokolwiek by powiedział swojemu bratu: Raka, będzie podległy Radzie; a ktokolwiek by powiedział: Błaźnie, będzie podległy gehennie ognia”. Słowo ,,raka” z hebrajskiego oznacza pogardę, pogardę wobec działań nienawistnych w tym kontekście. Także, chcę nawołać do nawrócenia, zbadania swoich serc przez chrześcijan, ale także przez ateistów, którzy dopuszczają się takich działań wobec nie tyle premiera, ale też i innych ludzi niepowiązanych politycznie.
Mamy wielką szansę zmienić ten nienawistny czas. Nie mamy prawa do nienawiści, nie mamy prawa do mordowania i też nie mamy prawa do grożenia komukolwiek śmiercią. Ale mamy prawo do zmiany siebie, mamy prawo do szanowania drugiego człowieka i mamy prawo do szczęścia. Są to nasze niezbywalne prawa. Nie jest istotne, czy zgadzamy się z rządem koalicji 15-tego października albo samym premierem Tuskiem. Pomyślmy po ludzku, czy naprawdę trzeba zabijać tego czy któregokolwiek człowieka? Przecież Ci ludzie są dziećmi swoich rodziców, ojcami, matkami, dziadkami. Nie odbierajmy nikomu życia, nie róbmy przykrości rodzinom, które potem często mają problemy powiązane z śmiercią bliskiej osoby. Niech za zakończenie posłużą nam słowa ,,Przykazanie nowe daję wam, byście się wzajemnie miłowali”.
Fot. PAP/Zbigniew Meissner

