W świecie, w którym dominuje pospiech, ekrany nigdy nie gasną, informacje przelatują przed ludzkimi oczami w sekundę, są jeszcze miejsca, w których czas płynie wolniej.  Jednym z nich jest księgarnia – pełna zapachu książek i ciszy, którą przerywa szelest kartek. To tu wciąż można spotkać ludzi szukających nie tylko historii do przeczytania, ale także czegoś więcej. Tym czymś może być chwila zatrzymania, refleksji, bliskość z drugim człowiekiem i samym sobą.

Księgarnia znajdowała się na rogu dwóch ulic. Pomieszczenie wypełniał znajomy zapach. Papier, kurz i coś jeszcze. Drewniane regały sięgały sufitu. Wąskie przejścia. Cisza, którą przerywana była szelestem przewracanych kartek.  Są miejsca, gdzie czas płynie inaczej. W jednej z lokalnych księgarni – schowanej w bocznej uliczce – światło rozświetlało pomieszczenie, a powietrze przesycał zapach papieru.

Chodź same księgarnie ustępują miejsca popularnym sklepom książkowym, jak np. empik, wtedy było dość tłoczno. W księgarni panował ruch: para trzydziestolatków kłóciła się cicho o wybór książki na weekend, starszy pan długo kartkował nowość historyczną, nastolatka fotografowała regał z kryminałami. Klienci albo raczej klientki poruszali się powoli, niemal uroczyście, jakby celebrowały każdy wybór. Patrząc na nich, zastanawiałam się: czy w epoce cyfrowych treści, krótkich filmików i szybkich newsów książka nadal potrafi zatrzymać człowieka na dłużej? To pytania towarzyszyły mi przez cały dzień spędzony wśród regałów.

E-booki i audiobooki mają swoją niszę – są wygodne, szybkie, ale papierowa książka daje zupełnie inne doświadczenie” – twierdzi dr Michał Zając – wykładowca na Wydziale Dziennikarstwa, Informacji i Bibliologii Uniwersytetu Warszawskiego. Jak mówi, dla wielu czytelników rytuał czytania to coś więcej niż tylko pochłanianie treści – to cały rytuał: zapach świeżo otwartej książki, ulubione miejsce do czytania, czas spędzony offline.

Według najnowszego raportu Biblioteki Narodowej (dane za rok 2024) 38% Polaków przeczytało przynajmniej jedną książkę w ciągu ostatniego roku. Wynik może się wydawać mały, jednak jest to lekki wzrost w porównaniu do poprzednich lat, kiedy czytelnictwo oscylowało wokół 36–37%. Liczba niewielka, ale w księgarni w centrum miasta nikt nie myślał o statystykach. Ludzie przychodzili tu nadal: szukać opowieści, przygód, odpowiedzi. Raport podaję, że kobiety czytają częściej i więcej niż mężczyźni. I rzeczywiście – w czasie mojej wizyty w księgarni było tu zdecydowanie więcej kobiet. Mężczyźni stanowili jedynie mały procent obecnych. Zapytawszy o to dr Zająca stwierdził, że to właśnie „książka jest kobietą”

Jasne światła oświetlały regały, a pierwsze, co rzuca się w oczy, to półki z bestsellerami. Obok siebie: najnowszy kryminał Remigiusza Mroza, eseje Olgi Tokarczuk, reportaże o współczesnym świecie, poradniki o szczęściu i minimalizmie. Klienci snują się między alejkami –  niektórzy z telefonami w dłoniach, robiąc zdjęcia okładek. Część przeglądała książki uważnie, kartkująć, czytająć blurby. Wydawało się że szukali raczej inspiracji do późniejszych zakupów online. Wśród klientów dominowała młodzież i osoby w średnim wieku

Młoda dziewczyna z włosami upiętymi w kok przeglądała dział literatury pięknej. W rękach trzymała powieść Sali Rooney. Uśmiechała się nieśmiało, gdy zapytałam, co ją przyciągnęło do tej konkretnej książki. „Lubię czytać o zwykłym życiu. O emocjach, które nie są przerysowane” mówiła, nie odrywając wzroku od okładki. „W 90% to rekomendacje z Instagrama. Śledzę kilka profili, gdzie polecają nowości. Czasem idę w ciemno” – odpowiedziała Zapytana skąd bierze pomysły na zakup nowych pozycji. Podeszłam do kobiety w okularach, która długo przeglądała dział poradników. W ręku trzymała książkę o organizacji czasu. „Praca, dom, dzieci” – uśmiechała się zmęczona – „Szukam sposobu, jak lepiej wszystko pogodzić. Czytam głównie wieczorami, gdy dom wreszcie cichnie.”

 „Wiele kobiet chce dzisiaj nie tylko przeżywać historie bohaterów, ale też rozwijać siebie – poprawiać jakość życia, budować pewność siebie, lepiej radzić sobie ze stresem” – tłumaczył w rozmowie Michał Zając, a jego słowa niemal wybrzmiewają między półkami pełnymi poradników o rozwoju osobistym i psychologii popularnej. W koszykach klientów obok powieści o wielkich miłościach i zdradach często leżały tytuły o uważności, asertywności czy odnajdywaniu szczęścia. Dla współczesnych czytelniczek książka to nie tylko ucieczka od codzienności, ale i narzędzie zmiany.

Mężczyźni, bo o nich zapominać nie wolno, częściej wybierają reportaże, thrillery czy science fiction – i rzeczywiście, w dziale literatury faktu ktoś przegląda pozycje z dolnej półki. Wchodzę między regały z literaturą faktu, gdzie dostrzegam jednego z nielicznych panów w księgarni. Jest w średnim wieku, z torbą na ramię, której brzegi wystają spod książek, które właśnie przegląda. Zatrzymuje się przy półce z biografiami. „Lubię czytać o życiu innych” –  mówi, nie odrywając wzroku od okładki książki o Nelsonie Mandeli. –  „To daje mi perspektywę”.

 Ale i tutaj granice się zacierają. „Moda na konkretne tytuły napędza media społecznościowe. Jeśli jakaś książka stanie się hitem na Instagramie czy TikToku, trafia do bardzo szerokiej grupy – niezależnie od płci”, zauważa ekspert. Patrzę na klientów wychodzących z księgarni z siatkami pełnymi nowych lektur. Dla wielu z nich wybór książki to coś więcej niż zakup – to inwestycja w siebie.

Na zegarze wybija 17.00. Przez chwilę jeszcze obserwowałam ludzi wychodzących z księgarni. W ich rękach torby pełne nowych zakupów. Dla siebie do czytania, na prezent czy po prostu spodobała się im okładka. Wychodząc z księgarni, miałam wrażenie, że to miejsce żyje własnym rytmem. Jakby odpornym na pośpiech świata zewnętrznego. Choć statystyki czytelnictwa wciąż nie zachwycają, a ekran telefonu wydaje się wygrywać walkę o naszą uwagę, tutaj książka wciąż miała moc przyciągania. Między półkami spotykali się ludzie różnych pokoleń i różnych historii, ale łączyło ich jedno: potrzeba czegoś więcej niż tylko szybkiej informacji. Powieści, reportaże, poradniki – wybierane z uwagą, kartkowane powoli, czasem z cichym uśmiechem. Dla wielu klientów książka była nie tylko chwilową ucieczką od codzienności, ale sposobem na budowanie siebie. Rozwijanie wrażliwości, poszukiwanie nowych odpowiedzi, inspirowanie się innymi życiorysami. W epoce cyfrowej prędkości te kilka chwil spędzonych w księgarni wydawało się aktem odwagi i świadomego wyboru. Może więc mimo zmieniających się technologii i mód, książki nie tyle przetrwają, co po prostu będą trwać — jako opowieści, emocje i spotkania. Nie da się ich zamienić na szybkie kliknięcie. A miejsca takie jak ta księgarnia, ukryte gdzieś między nowoczesnymi witrynami i neonami, będą zawsze potrzebne — tym, którzy nie chcą tylko żyć szybciej, ale chcą żyć głębiej.

Shares: