Okres wakacyjny dla wielu osób żyjących na co dzień w ciągłym biegu stwarza szansę, by sięgnąć na półkę po książkę kupioną w trakcie roku. Lektura reportażu może być traktowana jako uniwersalna forma pogłębionej refleksji – szczególnie dla osób zainteresowanych polityką międzynarodową. W erze dynamicznych zmian niełatwo bowiem nadążyć za wszystkimi wiadomościami: od kolejnych strzelanin w USA, przez doniesienia o ofiarach cywilnych w Strefie Gazy, po ataki rosyjskich dronów na Polskę. Tym bardziej cieszą ulotne chwile, gdy można sięgnąć po książkę, która pogłębia wiedzę o świecie i niesie ze sobą ponadczasowe obserwacje.

Takim reportażem są Prochy Świętych. Afganistan – czas wojny Radosława Sikorskiego. Afganistan, kraj górzysty i odległy geograficznie od Polski, uchodzi za twierdzę niezdobytą przez wielkie mocarstwa – ani przez imperium brytyjskie, ani przez Związek Radziecki. Choć książka ukazała się w 1995 roku, a więc trzy dekady temu, wiele jej spostrzeżeń zachowuje aktualność z punktu widzenia socjologii czy antropologii. Autor, opisując swoją podróż z 1987 roku, przybliżył Europejczykom obraz afgańskiej kultury, religii i relacji społecznych.

Można oczywiście podnieść zarzut, że trudno mówić o ponadczasowości wobec kraju, który od tamtego czasu przechodził dramatyczne zmiany. Jednak warto postawić pytanie: czy w społeczeństwie plemiennym stosunki międzyludzkie naprawdę ewoluują tak szybko? Czy w warunkach ciągłych wojen, przerywanych krótkimi okresami względnego pokoju, społeczeństwo jest w stanie przejść głęboką ewolucję wartości?

Aktualne doniesienia z Afganistanu, szczególnie po przejęciu władzy przez talibów 31 sierpnia 2021 roku, zdają się wskazywać, że zamiast zmian na wzór europejski obserwujemy proces odwrotny – swoistą dewesternizację. Powrót do konserwatywnych reguł opartych na surowej interpretacji Koranu przywraca tradycyjny model życia społecznego, w którym zwłaszcza kobiety stają się jedną z najbardziej represjonowanych grup.

Do tego dochodzą kolejne wyzwania. Afganistan jest obecnie dotknięty wielowarstwowym kryzysem: setki tysięcy deportowanych z Iranu i Pakistanu powracają do kraju, często pozbawieni dokumentów, dachu nad głową i środków do życia. Ci ludzie to w dużej mierze ofiary ciągłych wojen, które odcisnęły swoje piętno na Afganistanie od czasu radzieckiej interwencji w latach 80., opisanej przez Sikorskiego w jego książce. Wtedy to Afgańczycy uciekali przed bombardowaniami i terrorem wojny, a dziś – po dekadach kolejnych konfliktów i okupacji – wielu z nich wciąż żyje w cieniu tych samych traum, tylko w nowym kontekście politycznym.

Na tę sytuację nakładają się katastrofy naturalne, jak niedawne trzęsienia ziemi, które zniszczyły całe społeczności i zwiększyły skalę potrzeb humanitarnych. Równocześnie cięcia w budżetach pomocy międzynarodowej dramatycznie ograniczają możliwości organizacji takich jak IOM czy UNHCR. O ile jeszcze kilka lat temu agencje były w stanie wesprzeć niemal wszystkich powracających, dziś z powodu braku środków pomoc otrzymuje jedynie 20-30% najbardziej potrzebujących. Decyzje polityczne podjęte w Waszyngtonie czy Brukseli mają więc bezpośrednie przełożenie na los setek tysięcy ludzi w Kabulu, Heracie czy Kandaharze.

Na tym tle książka Sikorskiego nabiera dodatkowego znaczenia. Choć opowiada o realiach sprzed czterech dekad, stawia pytania, które pozostają aktualne: jak bardzo trwałe są struktury społeczne społeczeństwa plemiennego? Czy kolejne fale wojen i okupacji prowadzą do modernizacji, czy raczej do utrwalenia tradycji? I wreszcie – czy świat Zachodu jest w stanie realnie wpłynąć na życie zwykłych Afgańczyków, skoro nawet gigantyczne fundusze pomocowe nie zmieniają podstawowych mechanizmów społecznych, a ich nagłe odcięcie oznacza dla milionów ludzi wyrok głodu i bezdomności?

Prochy Świętych pozwalają spojrzeć na Afganistan nie tylko jako na „odległy kraj”, ale jako na zwierciadło, w którym odbija się kruchość globalnej polityki, uzależnionej od decyzji wielkich mocarstw i odwiecznych napięć między tradycją a modernizacją.

Shares: