W ubiegły weekend rozpoczął się cykl zawodów w skokach narciarskich, we francuskim kompleksie narciarskim Courchevel. Dla osób, które nie śledzą na bieżąco zmagań w skokach narciarskich, może wydawać się dziwnym zjawiskiem uprawianie tego sportu właśnie latem. Wbrew pozorom, to właśnie lato jest jednym z ważniejszych okresów przygotowawczych w tym sporcie. To właśnie ten okres, jest przeznaczony z jednej strony na regenerację, ale także na analizę błędów poprzedniego sezonu. Niestety, z przykrością stwierdzam, że topowi zawodnicy często odmawiają udział w zawodach letniego Grand Prix, decydując się na treningi na rodzimych skoczniach. Jest to więc niespotykana okazja dla młodych skoczków, aby walczyć o jak najwyższe miejsca. Są to zwykle skoczkowie, którzy podczas zimowych zawodów Pucharu Świata, mają często problem, by przejść przez kwalifikację i wystąpić w konkursie głównym. Zawody w lato, to także możliwość oswojenia się z rywalizacją dla debiutantów, którzy stawiają pierwsze kroki na najwyższym, zawodowym poziomie. Okres letniego Grand Prix, to także dla tej dyscypliny okres wielu zmian, w zakresie technicznym. Z całą pewnością mogę stwierdzić, że skoki narciarskie z roku na rok stają się coraz bardziej zmatematyzowanym sportem. Jedną z nowinek wprowadzonych od tego sezonu jest przeprowadzanie kontroli, przy użyciu najnowszej technologii laserowej.
Koncentrując się na tym co najważniejsze, a więc rywalizacji sportowej, ostatni weekend pokazał, że z pozoru zawodnicy z dolnej części tabeli potrafią zdobywać miejsca na podium. Oba konkursy obfitowały w wielkie emocje i niespodziewane zwroty akcji. Na inaugurujący ten cykl, sobotni konkurs, szczególnie czekali kibice z Niemiec. To właśnie ich reprezentant Philip Raimund, był faworytem tej rywalizacji. Niestety, podczas pierwszej serii konkursowej po bardzo dalekim, lecz nie ustanym skoku, niemiecki zawodnik zaprzepaścił szanse na odniesienie sukcesu. W drugiej serii główną rolę niestety odgrywał silny wiatr, który sprawił, że dyspozycja nie znaczyła zbyt wiele, a dobry skok był loterią. Zawodnikiem, któremu warunki pogodowe zdecydowanie pomogły odnieść sukces był, bardzo młody Austriak Marco Woergotter. Zaliczył on awans z ósmego na trzecie miejsce. Na najwyższym stopniu podium stanął Szwajcar Gregor Deschwanden, a drugie miejsce zajął Bułgar Władymir Zografski. Zwycięstwo Szwajcara w pierwszych, tegorocznych zawodach tego cyklu, zdecydowanie nie jest dziełem przypadku. W niedawno zakończonych Igrzyskach Europejskich, w Polsce, Deschwanden wywalczył brązowy medal. Polacy w nie najmocniejszym składzie spisali się na miarę swoich obecnych możliwości. W sobotę najlepszym z Polaków był Aleksander Zniszczoł. Uplasował się na ósmym miejscu.
W niedzielnych zawodach warunki atmosferyczne były już stabilne a kibice mogli oglądać doskonałe, dalekie loty. Konkurs przebiegał sprawnie, bez dłuższych przerw. Zawody wygrał Władymir Zografski przed Gregorem Deschwandenem i Marco Woergotterem. Bez trudu możemy zauważyć, że to właśnie ta trójka powinna odgrywać główne role w tegorocznym cyklu. Pozostaje tylko pytanie: jak forma tych zawodników będzie się prezentować, w rywalizacji z najlepszymi zawodnikami, gdy zimą karuzela Pucharu Świata rozkręci się na dobre. Warto wspomnieć, że trenerami Bułgarskiego zawodnika są Polacy Grzegorz Sobczyk i Andrzej Zapotoczny. Od momentu rozpoczęcia współpracy Zografskiego z polskimi szkoleniowcami, zawodnik robi ogromne postępy. Przede wszystkim, wywiady Władymira w mediach pokazują, że zyskał on wielką nadzieję, że nadchodzący sezon zimowy może być dla niego szczęśliwszy, niż minione sezony. Fakt ten pokazuje, że polska myśl szkoleniowa w skokach narciarskich jest jedną z najlepszych na świecie. Przy odpowiednim podejściu psychologicznym i kondycyjnym, nie trzeba pochodzić z kraju o wielkich tradycjach historycznych w danej dyscyplinie sportowej. Zawodnik z Bułgarii zwykle trenuje na skoczniach w Polsce i przynosi to wymierne efekty. Podobnym outsiderem, który poczynił w ostatnim sezonie znaczące postępy jest turecki skoczek – Fatih Arda Ipcioglu. Zdobył już kilka punktów do klasyfikacji Pucharu Świata. Tych dwóch zawodników, jest najlepszym przykładem, że nawet najbardziej „egzotyczne” kraje, w kontekście tej dyscypliny sportu, mogą rywalizować z najlepszymi o zwycięstwa.
Pomimo braku popularności letnich zawodów w skokach narciarskich, obfitują one w wielkie emocje i nieoczekiwane wyniki rywalizacji. Kolejne zawody z cyklu letniego Grand Prix odbędą się już w najbliższy weekend (5 i 6 sierpnia) w Polsce na skoczni w Szczyrku. Podczas tych zawodów wystartują nasi najlepsi zawodnicy na czele z Kamilem Stochem i Dawidem Kubackim. Po ostatnich wypowiedziach Aleksandra Zniszczoła, który mówił, że jego wyniki mogą być jeszcze lepsze, zapowiada się emocjonujący konkurs z reprezentantami Polski w roli głównej. Nie pozostaje nic innego, jak kibicować naszym mistrzom.

