Kultura

Rama sztuki

Granica

Określać granice sztuki to tak jakby próbować włożyć nieskończoność w ramę obrazu. Artystom się to jednak udaje. Dlaczego tak jest?

Dla Kazimierza Przerwy Tetmajera sztuka była sztuką dla sztuki. Tytuł „Eviva l’arte” wskazuje, aby hołdować sztuce, która ratuję przed zapomnieniem. Nasuwa też myśl o śmierci. Widać to już w pierwszej zwrotce, gdy poeta mówi, że człowiek musi umrzeć „Eviva l’arte! Człowiek zginąć musi”.  A na dodatek śmierć człowieka porównana jest do śmierci psa. Jest niewarta nawet splunięcia, parafrazując Tetmajera. Artystów porównuje do jesiennych liści. Jesień może symbolizować śmierć. Liście są ulotne i często spadają na ziemie, szczególnie podczas tej pory roku. Choć nie bezpośrednio, ale pośrednio możemy zauważyć motyw horacjańskiego Exegi monumentum. W tym utworze ma ono jeszcze większy wymiar. Artysta z „Eviva l’arte” tworzy nie dla sławy, nie dla pieniędzy, nie dla jedzenia. A więc po co? Bogiem artysty jest duma, sława jest słońcem. Największą wartością jest sztuka, przez którą i dla której tworzy.

Przychodzi mi na myśl bryła nowego Muzeum Sztuki Nowoczesnej. Nie wiem, kto ją budował ani czy kierował się wartością, jaką jest sztuka. Raczej nie. Dla mnie na pewno nie. Pamiętam, jak zatrzymała mnie pewna Pani i spytała, co w środku Warszawy robi wielki szpital psychiatryczny. Byłam skonsternowana, nie wiedziałam, o co chodzi. A potem ta Pani wskazała na Muzeum Sztuki Nowoczesnej. Wyjaśniłam jej, że to nowe muzeum. Zainspirowana poszłam kiedyś, aby „nie oceniać książki po okładce”. Niestety okładka była lepsza niż sama treść. Rzeźby z włosów, pomnik rewolucji w Gwatemali jako stos płócien. Jedynie jedno dzieło mnie ujęło.  Przedstawiało antenę satelitarną. Był na niej napis, który wzięłam sobie do serca „God make me the most famous So i can escape this place”.  Oczywiście wyszłam muzeum. Na podstawie mojej przygody napisałam felieton. Niektórych zachwyca stos płócien i włosy na rzeźbie. Dowodzi to o gustach, guścikach. Złośliwi wyróżniliby kategorie bezguścia.  Sztuka związana jest z pojęciem estetyki.                                                        

Estetyka

Najtrudniejsze w określaniu czym jest estetyka, jest to, że estetyka dla każdego jest inna. Jak dajmy na to w „Ferdydurke” Gombrowicza „Nie mogę zrozumieć, jak zachwyca, jeśli nie zachwyca. Jak to nie zachwyca Gałkiewicza, jeśli tysiąc razy tłumaczyłem Gałkiewiczowi, że go zachwyca. A mnie nie zachwyca. To prywatna sprawa Gałkiewicza. Jak widać, Gałkiewicz nie jest inteligentny. Innych zachwyca” (W. Gombrowicz, Ferdydurke, Kraków 2005, s.43.) Estetyka jest po części nasza prywatną sprawą. Nikt nie jest w stanie wmówić nam, że „Słowacki wielkim poetą był”, że zachwyca nas Mickiewicz. To prywatna sprawa Gałkiewicza. My jesteśmy Gałkiewiczem, który ma prawo zdecydować, czy podoba mu się: Van Gogh, Munch, Frida, Klimt, Dali, Słowacki, Mickiewicz i inni. Wymieniłam zaledwie paru, nie ukrywam, że są to moi ulubieni twórcy.  Sam Vincent Van Gogh mówił, że nie podoba mu się „Gwieździsta noc”, namalowana przez niego w szpitalu psychiatrycznym. Obecnie jego fani noszą koszulki, torby, zapinki właśnie z tym obrazem, chyba chcą, aby przewracał się w grobie. Vincent Van Gogh, który był niedoceniany za życia, teraz jest dręczony przez fanów. Fanów, jeżeli rzeczywiście lubią twórczość tego impresjonisty. Chyba że ktoś wmówił im poczucie estetyki. Tak jak nauczyciel z „Ferdydurke”, który mówi, co ma zachwycać. Jednocześnie, jeżeli nam się nie spodoba Słowacki czy Mickiewicz to powie nam, że nie jesteśmy inteligentni. Kieruję się on swoim poczuciem estetyki i kanonem lektur szkolnych.

Właściwie jest wiele dzieł zaklasyfikowanych jako arcydzieła, ale jest też wiele dzieł niezaklasyfikowanych jako arcydzieła. Bywają też twory niedocenione bądź docenione dopiero po śmierci artysty. To kanon mówi nam, co jest dziełem, a co nim nie jest. Kanon światowy. A my czasem podążamy za nim i zachwycam się, czym popadnie. Mona Lisa, która jest doceniona przez swój tajemniczy uśmiech, nie zachwyciła mnie. Pamiętam, że ledwo, co do niej się dopchałam. Mona wyglądał jak facet. To podobieństwo wykorzystał Marcel Duchamp, który na jednej z pocztówek z wizerunkiem Mony, dorysował jej wąsa. Jak już przy Duchampie jesteśmy, warto zaznaczyć, że odcina się on od formy. Idąc za Gombrowiczem, możemy stwierdzić, że odcięcie się od formy jest wejściem w inną formę.
Lisa po zabiegu kosmetycznym Duchampa na pewno nie była w „dobrej formie”.

Sztuka jako środek przekazu

Jest parę rodzajów sztuki, takich jak: muzyka, taniec, dzieła plastyczne, literackie, widowiska teatralne i filmowe. Rodzą się one w wyniku reakcji twórców na rzeczywistość (B. Osińska, Sztuka i czas t. 1, s.9.) To właśnie odbiór sztuki jest najważniejszy. Sztuki nie byłoby bez odbiorcy. Dzieło się z nami komunikuję. Nie chodzi tu o odbiór
w sposób werbalny. Słowa są ważne, mimo to liczy się forma. Marshall McLuhan – filozof i teoretyka komunikacji sformułował tezę, że „środek przekazu, jest sam w sobie przekazem”. Bardziej liczy się środek wyrazu, bo to on jest naszym komunikatem. Nie chodzi tu o „rozmowę z obrazem” w rozumieniu werbalnego porozumiewania się. Gdyby o to chodziło, to skończylibyśmy jak ten dziad, co gadał do obrazu, a obraz ani razu. Sztuka pełni funkcję wychowawczą, ideową, użytkową, estetyczną, społeczną. Wychowuje nas, ukazuję wartości i cele życia, skłania do zaangażowania w życie społeczne (B. Osińska, Sztuka i czas t. 1, s.9.). Sztuka otacza nas z każdej strony. Wystarczy, że spojrzymy na budynek, na park, w którym się znajdujemy. Zawsze ją znajdziemy. Architektura to część naszej codzienności. Możemy wyznaczyć obszary, w jakich znajduję się sztuka, ale nadal nie znajdziemy odpowiedniej ramy. Ona z tej ramy wychodzi podobnie jak „Dziewczyna w ramie obrazu” Rembrandta. Sztuka jest celem sama w sobie. Chciałabym sobie przypisać to trafne ujęcie sztuki, ale jest to hasło propagowane przez twórców modernizmu. Użył go Victor Cous w którejś ze swoich książek. W tym duchu tworzył również Kazimierz Przerwa-Tetmajer. Esej ten mógłby się zakończyć stwierdzeniem, że sztuka jest celem samym w sobie oraz wielkim wykrzyknieniem: Eviva l’arte! Dla człowieka prehistorii sztuka nie była celem samym w sobie. Chodziło o to, aby zdobyć pożywienie. Malowidła z Lascaux i Altamiry, choć piękne, to miały na celu przedstawienie pożywienia. Nazywamy to teraz sztuką. Zbigniew Herbert w „Barbarzyńcy w ogrodzie” pisał o wspaniałości jaskiń, ale czy dla nich była to sztuka jako cel sam w sobie? Nie sposób odmówić warstwy artystycznej malowidłom, w prehistorii, gdyby zapytać:
Po co jest ten malunek? Dowiedzielibyśmy się, że po to, aby pokazać jedzenie. Możliwe też, że były to miejsca kultu[5]. Miały więc funkcję magiczną. To nie było tworzenie dla samego tworzenia, ale uchwycenie swoich przeżyć. Początek twórczości plastycznej zaczyna się od znalezisk tamtego okresu w postaci kości i płytek kamiennych pokrytych nacięciami. Służyły one do utrwalenia ważnych przeżyć, wiadomości. Sztuka ta pełniła funkcję ideową oraz użytkową. Miała wyrażać ideę i równocześnie przynosić pożytek.

Piramidy naszych starożytnych przyjaciół również miały przeznaczenie do tego, aby być użytkowymi. Możemy mówić także o funkcji sepuklarnej, ponieważ były to grobowce faronów. Kiedyś wchodziłam do piramidy Chefrena. Sufit jest bardzo niski. Zdecydowanie nie dla wysokich osób.  Jest to istna patodeweloperka starożytnych. Jednakże podobno w piramidach znajdują się „wentylatory”, które wentylują do środka powietrze. Nie ulega wątpliwości fakt, że zatrudnieni przy budowie piramid robotnicy zdecydowanie nie tworzyli „sztuki dla sztuki”. Podobnie osiedla mieszkaniowe, budynki nie są tworzone z tych powodów. Mimo to zaliczają się do architektury. Nie sposób porównać wielkiego bloku mieszkaniowego z greckim Partenonem w Atenach. Grecy kierowali się przede wszystkim triadą Platońską: dobrem, prawdą i pięknem. Ich sztuka była użytkowa, ale nosi znamiona „sztuki dla sztuki”. Zostaje wchłonięta przez Rzym. Rzymianie nie są tak wytrwali w swym rzemiośle, jak Ateńczycy. Ciekawym bez wątpienia jest fakt, że podczas wykonywania rzeźb nie dbali o detale. Wytwarzanie popiersi zwykle polegało na tym, że mieli odlany tors i przyczepiali głowę. Była to sztuka masowa, użytkowa i propagandowa.

Eviva l’arte

Sztuki nie da się zamknąć nawet w opisie tych epok. Sztuka jest odbiorem naszych przeżyć. Relacją między Odbiorcą i Nadawcą. Komunikatem, a także środkiem przekazu. Sztuka powstaje z różnych przyczyn, motywacji. Możemy powiedzieć, że w niektórych przypadkach powstaje jako cel sam w sobie. Ona jest odpowiedzią na pytanie, o życie. Jest wartością, którą dostrzegają ci, dla których ma znaczenie, W którymś rozdziale „Filozofii dramatu” ksiądz Tischner stwierdza, że sztuka jest po to, aby wzbudzać emocję. Sztuka powiązana jest z etyką, bo powinna nas wychowywać, ale piękno jest kapryśne. Zjawia się wtedy, kiedy chce. To jest tylko moment. Piękno jest percepcją, rytmem, proporcją ( J. Tischner, Filozofia dramatu, Kraków 1998.). Mimo to jest także dysharmonią, brakiem proporcji, nieładem. Sztuka przetwarza wzorce, jednocześnie się odcina. W sztuce coś może nas zachwycić albo nie. Mimo to mamy emocje, bo ma ona je wywoływać. Nie da się określić jej „formy”, bo przybiera różne kształty. Sztuka to wszystko, co się dla nas liczy i nic… Wszystko zależy od tego, jaką wartością kieruje się sztuka. Jeśli jest to piękno, to rzeczywiście możemy odnaleźć w niej, jak pisał ks. Tischner, duszę człowieka.

Shares:

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *